Robot chirurgiczny Da Vinci uchodzi za symbol nowoczesnej medycyny, a dostęp do zabiegów z jego użyciem wciąż jest w Polsce dobrem rzadkim. Tym głośniejsza jest sprawa z Rzeszowa. Jak podaje bankier.pl za PAP, do tamtejszego sądu okręgowego trafił akt oskarżenia przeciwko doktorowi Januszowi Ł., byłemu dyrektorowi Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. F. Chopina, szefowi kliniki urologii i operatorowi robota. Prokuratura zarzuca mu wyłudzenie z NFZ ponad 1,3 mln zł.
Zabiegi bez prawa do refundacji
Według Prokuratury Regionalnej w Katowicach, która prowadziła śledztwo po przejęciu sprawy decyzją Prokuratury Krajowej, przeprowadzane w szpitalu operacje „nie spełniały kryteriów uprawniających do ich finansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia”. Mimo to, na polecenie oskarżonego, placówka składała wnioski rozliczeniowe. Między styczniem 2023 a marcem 2024 roku szpital uzyskał w ten sposób z NFZ ponad 1,3 mln zł.
Zarzuty nie kończą się na finansach. Prokuratura oskarża lekarza także o poświadczanie nieprawdy w dokumentacji medycznej trzech pacjentów, w której zafałszowano przebieg i zakres przeprowadzonych zabiegów. Biegli ocenili, że sposób wykonania operacji narażał wszystkich trzech chorych na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a u jednego z nich do takiego uszczerbku rzeczywiście doszło.
Zobacz również:
BIZNES · 19.10.2026Kupują w sieci bez zastanowienia. Najmłodsi Polacy wpadają najczęściejŚledztwo trwało ponad trzy lata
Postępowanie ruszyło w lipcu 2023 roku, a rzecznik katowickiej prokuratury Aleksander Duda poinformował o skierowaniu aktu oskarżenia w poniedziałek. „Wszystkie przestępstwa zarzucone Januszowi Ł. popełnione zostały w Rzeszowie” wyjaśnił, uzasadniając właściwość tamtejszego sądu. Oskarżony nie przyznał się do winy. Zastosowano wobec niego zawieszenie w wykonywaniu zawodu lekarza oraz poręczenie majątkowe.
Za oszustwo skutkujące znaczną szkodą majątkową grozi do 10 lat pozbawienia wolności, a za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu co najmniej 3 lata. Szpital odmówił mediom komentarza, wskazując, że Janusz Ł. nie pracuje w placówce od stycznia 2025 roku.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Miliony z NFZ pod coraz ściślejszą kontrolą
Sprawa ma wymiar szerszy niż losy jednego lekarza. Chirurgia robotyczna to najszybciej rosnący segment polskiej medycyny zabiegowej, a NFZ z roku na rok rozszerza listę refundowanych operacji z użyciem systemów takich jak Da Vinci. Za każdym razem chodzi o duże pieniądze, bo pojedyncze zabiegi wyceniane są na kilkadziesiąt tysięcy złotych, a szpitale konkurują o kontrakty i prestiż ośrodka robotycznego.
Wysokie wyceny tworzą jednak pokusę nadużyć, a system kontroli wciąż opiera się głównie na dokumentacji wytwarzanej przez samych świadczeniodawców. Rzeszowski przypadek pokazuje, że fundusz i prokuratura potrafią rozliczyć nieprawidłowości, ale droga od pierwszych sygnałów do aktu oskarżenia zajęła ponad trzy lata. Dla pacjentów najważniejszy pozostaje inny wątek tej sprawy: biegli uznali, że zabiegi wykonywano w sposób zagrażający zdrowiu chorych, co w debacie o rozwoju chirurgii robotycznej bywa pomijane.
Eksperci od lat powtarzają, że o bezpieczeństwie operacji z użyciem robota decyduje nie sprzęt, lecz doświadczenie operatora i procedury ośrodka. Sprawa z Rzeszowa zapewne wzmocni głosy, by certyfikacja operatorów i audyty jakości szły w parze z rosnącym strumieniem publicznych pieniędzy na robotykę medyczną. O winie oskarżonego rozstrzygnie sąd, a proces będzie obserwowany przez całe środowisko medyczne.
