Polska wydaje 200 mld zł na armię. Firmy mówią, co blokuje produkcję

Polska przeznacza w tym roku na obronność około 201 mld zł, licząc budżet państwa i Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, co odpowiada blisko 4,8 proc. PKB i daje nam pozycję lidera NATO. Pieniądze są, chętnych do produkcji nie brakuje, a mimo to firmy, które mogłyby zasilić wojskowe łańcuchy dostaw, utykają na procedurach. „Uprośćmy procedury tak, jakby dzisiaj u nas panowała wojna” apelował podczas debaty w Katowicach Piotr Rosikowski, dyrektor do spraw techniki i rozwoju Ponar Wadowice.

- Reklama -

Certyfikaty, koncesje i testy jak tor przeszkód

Jak relacjonuje wnp.pl, uczestnicy debaty o przemyśle podwójnego zastosowania zastanawiali się, czy sposób organizacji standardów jakości, bezpieczeństwa informacji, testów, certyfikacji i koncesji nie blokuje firm, które mogłyby szybko wejść do produkcji dla wojska. Najtrudniejszym etapem okazuje się przejście od prototypu do produkcji seryjnej, bo wymaga ono współpracy nauki z przemysłem, udziału wojskowego odbiorcy, dostępu do zaplecza testowego i finansowania skali.

Joanna Prokurat, partner w TPA Poland, oceniła, że wymogi wielokrotnie nie są szyte na miarę szybkiej reakcji państwa. Zastrzegała przy tym, że celem nie jest obniżanie standardów, bo w sytuacji kryzysowej opóźnienia uderzają przede wszystkim w państwo oczekujące dostaw. Jej zdaniem trzeba tak ułożyć system, by dostawca w razie konfliktu sam chciał przerzucić moce z kontraktów cywilnych na obronność i jeszcze na tym skorzystał.

Jedna koncesja dla giganta i dla warsztatu

Konkretny pomysł rzucił Tomasz Szpikowski, prezes Bergman Engineering, który zaproponował dwa poziomy koncesji: lżejszy dla mniejszych producentów i obecny dla największych. Porównywał skalę zakładów MAN-a w Niepołomicach i Jelcza, przekonując, że jednakowo ciężkie procedury nie pasują jednocześnie do małej i wielkiej produkcji. Dziś drobny poddostawca przechodzi przez podobny gąszcz wymogów co koncern zbrojeniowy, co skutecznie zniechęca firmy do wejścia w sektor.

Prezes PZL Sędziszów Bogusław Satława dodawał, że łatwiej przebranżowić istniejącą fabrykę niż zbudować nową. Jego firma produkuje równolegle dla motoryzacji i wojska, a takich zakładów, z doświadczeniem w automotive, górnictwie, hydraulice, lotnictwie i automatyce, jest w Polsce znacznie więcej. Rosikowski podkreślał z kolei, że inżynierowie Ponaru nie ustępują koreańskim, z którymi firma współpracuje przy czołgowym projekcie K2.

Dotacje nie zastąpią zamówień

W debacie przewijał się jeszcze jeden wątek, który przemysł uważa za kluczowy. Maciej Misiura, wiceprezes Creotech Instruments, docenił wsparcie dotacyjne, ale wskazał, że o inwestycjach w moce produkcyjne decydują zamówienia. Liczy na kontrakty MON trafiające także do firm bez wcześniejszego doświadczenia w obronności. Prezes DGA Andrzej Głowacki przypomniał o mechanizmie akceleracji technologii podwójnego zastosowania, który przygotowuje PARP, a który ma podsunąć wojsku i firmom rozwiązania startupów.

Joanna Pauly, dyrektor Instytutu Metali Nieżelaznych Sieci Łukasiewicz, zwracała uwagę, że odpowiedzialność partnerów sprawdza się w trudnych momentach, a nie w projektach, które i tak idą gładko. To uwaga nie bez znaczenia w sektorze, w którym zerwany łańcuch dostaw oznacza przestój linii montażowych broni.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Czas działa na niekorzyść

Postulaty przemysłu układają się w spójną listę. Szybsze procedury bez obniżania wymagań jakościowych, koncesje dopasowane do skali produkcji, większe otwarcie sektora na prywatne firmy, jasna ścieżka od technologii do zamówienia i przede wszystkim więcej kontraktów, bo tylko one uzasadniają rozbudowę mocy.

- Reklama -

Stawka jest wyższa niż komfort przedsiębiorców. Przy rekordowych budżetach obronnych każdy rok zwłoki oznacza, że miliardy złotych wypływają do zagranicznych dostawców, zamiast budować krajowe kompetencje. Wojna za wschodnią granicą pokazała, że zdolność szybkiego zwiększenia produkcji amunicji i sprzętu bywa ważniejsza niż stan magazynów w dniu wybuchu konfliktu.

Warto przy tym pamiętać, jak zbudowany jest tegoroczny budżet obronny. Z łącznej kwoty przekraczającej 200 mld zł blisko 125 mld zł zapisano w samym budżecie państwa, a resztę finansuje pozabudżetowy Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, zasilany między innymi emisjami obligacji. To oznacza, że strumień pieniędzy na zamówienia będzie płynął niezależnie od bieżącej kondycji finansów publicznych, a wąskim gardłem pozostaną właśnie procedury i moce wytwórcze, o których mówili uczestnicy katowickiej debaty.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi