Napisz do nas

Putin atakuje ukraińską energetykę. Polska może odegrać kluczową rolę

Rosyjskie ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną wchodzą w kolejną, wyjątkowo intensywną fazę. W środku zimy Kreml uderza w system, od którego zależy codzienne funkcjonowanie milionów ludzi. Ukraińskie władze nie mają wątpliwości – celem jest wywołanie chaosu i presji na społeczeństwo. W tej sytuacji coraz większą rolę może odegrać wsparcie z zagranicy, w tym z Polski.

- Reklama -

Od początku sezonu grzewczego Rosja regularnie atakuje elektrownie, stacje transformatorowe oraz linie przesyłowe na terenie Ukrainy. Skala zniszczeń jest ogromna. Według danych rządu w Kijowie przed wojną kraj dysponował mocą wytwórczą na poziomie około 38 GW. Obecnie dostępne pozostaje jedynie około 15 GW. Oznacza to, że znacząca część infrastruktury została trwale uszkodzona lub całkowicie zniszczona.

Ukraińskie władze ogłosiły stan wyjątkowy w energetyce. Priorytet w dostawach energii mają obiekty krytyczne, takie jak szpitale, infrastruktura wojskowa i instytucje publiczne. Mieszkańcy wielu regionów muszą liczyć się z przerwami w dostawach prądu i ogrzewania, a w niektórych miejscach blackouty dotykają setek tysięcy odbiorców jednocześnie. Sytuację dodatkowo pogarszają niskie temperatury, które w części kraju spadają poniżej minus kilkunastu stopni.

Eksperci podkreślają, że rosyjska strategia nie jest przypadkowa. Uderzenia w energetykę mają osłabić morale społeczeństwa i utrudnić funkcjonowanie państwa w kluczowym momencie zimy. Ukraińskie władze określają te działania mianem terroru energetycznego, wskazując, że celem ataków jest ludność cywilna.

W obliczu ograniczonych możliwości własnych Ukraina coraz bardziej polega na imporcie energii elektrycznej z Unii Europejskiej. Jednym z kluczowych kierunków wsparcia jest Polska. Dzięki połączeniom transgranicznym możliwy jest przesył energii do ukraińskiego systemu elektroenergetycznego. Od początku roku Ukraina importuje prąd m.in. z Polski, co pozwala częściowo łagodzić skutki zniszczeń.

- Reklama -

Maksymalna zdolność przesyłowa między Ukrainą a krajami UE wynosi około 2 tys. 150 MW. Około 15 proc. tej mocy przypada na połączenia z Polską. Kluczową rolę odgrywa linia Rzeszów–Chmielnicka, która po modernizacji umożliwia dwukierunkowy przepływ energii. W ostatnich tygodniach z Polski na Ukrainę trafiły dziesiątki gigawatogodzin energii elektrycznej.

Pomoc nie ogranicza się wyłącznie do eksportu prądu. Polska, podobnie jak inne kraje europejskie, wspiera Ukrainę również sprzętowo. Do kraju trafiają agregaty prądotwórcze, banki energii oraz inne urządzenia niezbędne do utrzymania podstawowych usług w czasie przerw w dostawach. W działania angażują się zarówno instytucje państwowe, jak i organizacje społeczne.

Bez wsparcia z zagranicy Ukraina nie byłaby w stanie przetrwać zimy bez poważnego kryzysu humanitarnego. Rosyjskie ataki na energetykę nie tylko niszczą infrastrukturę, ale też znacząco opóźniają jej odbudowę. Każdy kolejny nalot oznacza tygodnie lub miesiące napraw.

W najbliższych tygodniach sytuacja pozostanie napięta. Wiele wskazuje na to, że energetyka pozostanie jednym z głównych celów rosyjskich działań, a pomoc z Polski i innych państw Unii Europejskiej będzie kluczowa dla utrzymania podstawowego funkcjonowania kraju.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi