Unia przejmuje nadzór nad wielkimi giełdami. GPW wywalczyła wyjątek

Osiemnaście unijnych aktów prawnych zmienionych jednym pakietem i nadzór nad największymi europejskimi giełdami przeniesiony z krajowych urzędów do Paryża. Tak wygląda uzgodniona 9 października w Luksemburgu reforma rynku kapitałowego UE, która w Polsce w ciągu weekendu zdążyła wywołać polityczną burzę. Opozycja ogłosiła, że rząd oddał warszawską giełdę Brukseli, a minister finansów odpowiada, że w polskim nadzorze nie zmienia się nic.

- Reklama -

ESMA dostanie wielkie giełdy i platformy krypto

Jak informuje PAP Biznes, ministrowie finansów państw UE przyjęli wspólne stanowisko w sprawie pakietu integracji i nadzoru rynku (MISP). Przewiduje on, że nadzór nad największymi giełdami, izbami rozliczeniowymi i depozytami papierów wartościowych przejdzie z instytucji krajowych do ESMA, unijnego urzędu nadzoru rynków kapitałowych z siedzibą w Paryżu. Pod bezpośredni nadzór trafią też najwięksi dostawcy usług kryptoaktywów, na przykład obsługujący ponad 15 mln aktywnych użytkowników w UE.

Reforma ma przybliżyć Unię do tak zwanej unii oszczędności i inwestycji. Chodzi o uruchomienie kapitału, który dziś leży bezczynnie: według szacunków UE około 10 bln euro oszczędności gospodarstw domowych tkwi na nisko oprocentowanych depozytach, zamiast finansować inwestycje i innowacje w wyścigu z USA i Chinami.

Warszawski parkiet poniżej progów

Kluczowe dla Polski są kryteria ilościowe, od których zależy, kto trafi pod skrzydła ESMA. Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie i Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych progów nie przekraczają, więc pozostaną pod nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego. Potwierdza to zarówno resort finansów, jak i same instytucje.

Rzecznik GPW Maciej Krzysztoszek zapewnia w rozmowie z money.pl, że giełda „jest i pozostanie pod wyłącznym nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego”, a uzgodnione rozwiązania ocenia jako „właściwy kierunek”. Prezes KDPW Maciej Trybuchowski zastrzega, że finalny tekst przepisów nie jest gotowy, ale KDPW i izba KDPW_CCP nie spełniają kryteriów istotności systemowej.

„Domański i Tusk właśnie sprzedali polski rynek kapitałowy”

Polityczna awantura wybuchła mimo to. „Domański i Tusk właśnie sprzedali polski rynek kapitałowy!”, napisał w serwisie X poseł PiS Jacek Sasin, przekonując, że Niemcy wywalczyli pełne wyłączenie Frankfurtu, a Polska nie uzyskała niczego. W podobnym tonie wypowiadali się eurodeputowani Beata Szydło i Daniel Obajtek oraz politycy Konfederacji, relacjonuje money.pl.

Minister finansów Andrzej Domański nazywa te zarzuty „bezmyślną manipulacją, którą tworzą bez żadnej znajomości sprawy”. Jak podkreśla, w negocjacjach „zagwarantowaliśmy, że wspólny unijny nadzór nie obejmie ani Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie”, ani krajowego depozytu. Resort przekonuje, że porozumienie w pełni realizuje polskie postulaty, bo bezpośredni nadzór ESMA ma dotyczyć wyłącznie podmiotów transgranicznych o znaczeniu systemowym w skali całej Unii. Już w maju Polska uzgodniła wspólne stanowisko w tej sprawie z Niemcami, Francją, Hiszpanią, Włochami i Holandią.

Niemcy ugrały najwięcej, Belgia protestuje

Paradoksalnie najgłośniej o nierównym traktowaniu mówią dziś nie Polacy, lecz Belgowie. Belgia wstrzymała się od głosu, bo nadzór nad brukselskim Euroclearem, który przechowuje około 180 mld euro zamrożonych rosyjskich aktywów, ma trafić do Paryża, podczas gdy Niemcy wynegocjowali wyłączenie dla giełdy we Frankfurcie. „Uważam, że Niemcy w niektórych przypadkach odniosły sukces”, ironizował belgijski minister finansów Jan Jambon, cytowany przez dziennik Handelsblatt. Rozczarowania nie kryje też unijna komisarz ds. usług finansowych Maria Luis Albuquerque, której zdaniem uwzględnienie interesów narodowych znacznie osłabiło pierwotny projekt.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

- Reklama -

Reforma dopiero w połowie drogi

Uzgodnione stanowisko Rady nie kończy procesu legislacyjnego. Pakiet składa się z dwóch rozporządzeń i dyrektywy, która będzie wymagała wdrożenia w krajowych ustawach. Teraz własne stanowisko musi przyjąć Parlament Europejski, a ostateczny kształt przepisów wyłoni się z trilogu, czyli negocjacji Rady, Parlamentu i Komisji.

Dla inwestorów znad Wisły praktyczny wniosek jest na razie jeden: zasady gry na warszawskim parkiecie się nie zmieniają, a KNF zachowuje pełnię kompetencji. Progi istotności mogą jednak w przyszłości objąć rosnące instytucje, więc spór o granice unijnego nadzoru będzie wracał przy każdej rewizji przepisów.

Od raportu Draghiego do nowej rady ESMA

Reforma nadzoru ma dłuższą genealogię, niż sugeruje weekendowa awantura. Jesienią 2024 r. Mario Draghi w głośnym raporcie o konkurencyjności postulował dokończenie unii rynków kapitałowych, wskazując rozdrobnienie nadzoru jako jedną z barier rozwoju europejskich giełd. Uzgodniony pakiet idzie tym tropem: oprócz przeniesienia kompetencji tworzy w ESMA nową radę, która ma przyspieszyć podejmowanie decyzji w urzędzie krytykowanym dotąd za powolność.

Polska zabezpieczała swoje interesy na długo przed luksemburskim głosowaniem. Już pod koniec maja uzgodniła wspólne stanowisko z Niemcami, Francją, Hiszpanią, Włochami i Holandią, oparte na sześciu postulatach, z których kluczowy dotyczył objęcia centralnym nadzorem wyłącznie podmiotów o znaczeniu systemowym dla całej Unii. To właśnie ten filtr sprawił, że warszawski parkiet i krajowy depozyt pozostały poza zasięgiem ESMA. Spór o to, czy jest to sukces negocjacyjny, czy dowód na marginalne znaczenie polskiego rynku, zapewne nie wygaśnie, ale z perspektywy emitentów i inwestorów liczy się stabilność reguł, a ta została utrzymana.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi