Polacy pożyczają miliardy poza bankami. Państwo w końcu to dostrzegło

Tysiąc złotych na miesiąc, do oddania dwa tysiące, a za każdy dzień opóźnienia 100 zł kary. Gdyby klient miał problem ze spłatą, mieli przyjechać „chłopaki z miasta”. Takie relacje zebrała Federacja Konsumentów od osób, które pożyczały pieniądze poza legalnym rynkiem. Teraz skalę zjawiska po raz pierwszy oficjalnie przedstawiono w Ministerstwie Sprawiedliwości. Według szacunków Warsaw Enterprise Institute poza kontrolą państwa obraca się 5,3 mld zł rocznie, a liczba zawieranych w ten sposób transakcji sięga 1,2 mln.

- Reklama -

Dane zaprezentował 9 października na spotkaniu w resorcie prezes WEI Piotr Palutkiewicz, o czym pisze money.pl. Wartość pożyczek udzielanych poza rynkiem regulowanym wzrosła o 200 mln zł w porównaniu z poprzednim szacunkiem z początku roku, a ich udział w całym rynku pożyczkowym sięga około 11 proc. „W końcu wybrzmiało publicznie, że szara strefa w Polsce istnieje”, komentuje prezeska Federacji Konsumentów Monika Kosińska-Pyter.

Pół miliona Polaków z odmową, połowa szuka dalej

Mechanizm napędzający podziemie pożyczkowe jest dobrze udokumentowany. Z danych Związku Przedsiębiorstw Finansowych opartych na bazie CRIF wynika, że od lipca 2025 r. do czerwca 2026 r. finansowania nie dostało blisko pół miliona osób, a instytucje pozabankowe odrzuciły 83,5 proc. wniosków. Według WEI aż 45 proc. osób z odmową szuka następnie pieniędzy poza rynkiem regulowanym, a gdy pożyczka ma sfinansować leczenie, odsetek ten rośnie do 73 proc.

Szara strefa pożyczek w liczbach Wartość
Roczna wartość pożyczek poza kontrolą państwa 5,3 mld zł
Liczba transakcji poza rynkiem regulowanym ok. 1,2 mln rocznie
Udział w rynku pożyczek ok. 11 proc.
Odrzucone wnioski w firmach pożyczkowych 83,5 proc.
Osoby z odmową szukające pieniędzy w szarej strefie 45 proc. (73 proc. przy wydatkach na zdrowie)

Źródło: Warsaw Enterprise Institute, Związek Przedsiębiorstw Finansowych, za money.pl

Paradoksalnie do rozrostu podziemia przyłożyły się przepisy, które miały chronić konsumentów. Ustawa antylichwiarska z października 2022 r. ograniczyła koszty pozaodsetkowe, zaostrzyła badanie zdolności kredytowej i objęła firmy pożyczkowe nadzorem KNF. W efekcie liczba legalnie działających instytucji pożyczkowych spadła z ponad 500 do około 100, a odsetek odmów wzrósł z 77 proc. w grudniu 2024 r. do ponad 83 proc. obecnie. Federacja Konsumentów ostrzegała przed takim scenariuszem już podczas prac nad ustawą.

Nowa ustawa gotowa, ale terminy już minęły

Odpowiedzią resortu sprawiedliwości ma być nowa ustawa o kredycie konsumenckim wdrażająca unijną dyrektywę CCD2. Prace mają burzliwą historię: najpierw prowadził je UOKiK, który opublikował dwa projekty, ale w maju premier odebrał urzędowi upoważnienie, a minister Maciej Berek tłumaczył to potrzebą uniknięcia nadmiernej regulacji rynku. Ostatecznie temat przejęło Ministerstwo Sprawiedliwości kierowane przez Waldemara Żurka.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Według uczestników październikowego spotkania projekt jest praktycznie gotowy i zostanie upubliczniony po konsultacjach. Czasu nie ma: państwa członkowskie miały przyjąć przepisy do 20 listopada 2025 r., a stosować je od 20 listopada 2026 r. W październiku resort zaplanował jeszcze spotkania o sankcji kredytu darmowego i badaniu zdolności kredytowej.

Między ochroną a wypychaniem na margines

Najtrudniejsze pytanie pozostaje otwarte. Pełnomocniczka ministra sprawiedliwości do spraw ochrony praw konsumentów Aneta Wiewiórowska-Domagalska przekonywała na spotkaniu, że dyrektywa to znacznie więcej niż głośna sankcja kredytu darmowego. Przedstawiciel Rzecznika Finansowego Dawid Rapkiewicz podkreślał z kolei, że ochronę przed nadmiernym zadłużeniem trzeba pogodzić z dostępem do bezpiecznego finansowania.

- Reklama -

Na razie nie wiadomo, czy resort postawi na łatwiejszy dostęp do legalnych pożyczek, ostrzejsze ściganie lichwiarzy, czy edukację finansową. Ocena skutków ustawy antylichwiarskiej planowana jest dopiero na 2028 r. Do tego czasu pół miliona Polaków rocznie z odmową finansowania będzie stawać przed wyborem, przed którym nie powinien stawać nikt: zrezygnować z pilnego wydatku albo zapukać tam, gdzie umowa bywa ustna, a windykacja przyjeżdża osobiście.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi