Rekord elektryków w Europie. Tylko jeden kraj zaliczył spadek

Europejska motoryzacja właśnie minęła historyczny punkt zwrotny. Od stycznia do sierpnia w Unii Europejskiej zarejestrowano 1 641 333 samochody elektryczne, o 44,9 proc. więcej niż rok wcześniej. Jak podaje bankier.pl na podstawie danych organizacji producentów ACEA, po raz pierwszy elektryki rejestrowano we Wspólnocie częściej niż auta benzynowe, których w tym samym okresie przybyło 1,634 mln.

- Reklama -

Udział aut bateryjnych w unijnym rynku nowych samochodów sięgnął 21,7 proc., o 5,9 punktu procentowego więcej niż przed rokiem i o 9,1 punktu więcej niż dwa lata temu. W samym sierpniu zbliżył się do 28 proc. Według cytowanej przez Reutersa organizacji Transport & Environment liczba dostępnych modeli elektrycznych wzrosła w ciągu roku o połowę, a około 60 proc. oferty stanowią marki europejskie, podczas gdy chińskie odpowiadają za mniej więcej 20 proc.

Dania pod sufitem, Niemcy i Francja ciągną wolumen

Geografia elektromobilności pozostaje jednak mocno nierówna. Rekordzistą w Unii jest Dania, gdzie auta bateryjne to już 80,6 proc. nowych rejestracji, a poza Wspólnotą Norwegia z wynikiem 97,8 proc. Największe wolumeny generują Niemcy, gdzie zarejestrowano 515 545 elektryków, o 53,1 proc. więcej rok do roku, oraz Francja z wynikiem 322 099 sztuk i wzrostem o 74,2 proc.

Kraj Udział elektryków w rejestracjach Skala
Dania 80,6 proc.
Holandia 39,3 proc.
Francja 29,9 proc.
Niemcy 26,2 proc.
średnia UE 21,7 proc.
Polska 5,1 proc.

Źródło: ACEA, dane za styczeń-sierpień 2026 r., za bankier.pl

Polska jedzie pod prąd całej Unii

Na tym tle wynik Polski wygląda wyjątkowo. W osiem miesięcy zarejestrowano u nas 20 926 samochodów elektrycznych, o 2,1 proc. mniej niż rok wcześniej. Jesteśmy jedynym krajem Unii Europejskiej, w którym liczba rejestracji elektryków w tym roku spadła, a ich udział w rynku nowych aut wynosi zaledwie 5,1 proc.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Bankier.pl wiąże ten regres z wyczerpaniem na początku roku puli dopłat w rządowym programie NaszEauto. Polski rynek elektryków okazał się więc w dużej mierze rynkiem subsydiowanym: gdy skończyły się publiczne pieniądze, popyt natychmiast osłabł. Dla porównania samochody spalinowe i hybrydy sprzedają się nad Wisłą znakomicie, a cały rynek nowych aut zanotował we wrześniu jeden z najlepszych wyników w historii.

Rachunek za opóźnienie zapłacą kierowcy i fabryki

Rozjazd między Polską a resztą Unii ma konsekwencje biznesowe. Producenci lokują fabryki aut i baterii tam, gdzie rośnie popyt, a polskie zakłady motoryzacyjne, nastawione wciąż głównie na komponenty do aut spalinowych, muszą walczyć o miejsce w nowych łańcuchach dostaw. Również rynek wtórny odczuje różnicę, bo za kilka lat do Polski trafi fala używanych elektryków z Niemiec, Francji i Skandynawii.

Dla kierowców kluczowe pozostaje jedno pytanie: czy rząd wznowi dopłaty w skali, która realnie zmieni statystyki. Doświadczenie z programu NaszEauto pokazuje, że bez wsparcia różnica cenowa między elektrykiem a spalinowym odpowiednikiem skutecznie studzi zapał nabywców. Europa tymczasem odjeżdża, i to w tempie 45 proc. rocznie.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi