Przyniesiesz własny pojemnik, lokal musi go napełnić. Kary sięgną 50 tys. zł

Klient z własnym pudełkiem przestaje być w restauracji petentem, a staje się stroną z prawami zapisanymi w unijnym rozporządzeniu. Lokale sprzedające dania na wynos muszą napełniać pojemniki przyniesione przez klientów, i to bez dodatkowych opłat. Jak pisze Interia Biznes, polski projekt ustawy o opakowaniach przewiduje za łamanie tych zasad administracyjne kary pieniężne od 500 zł do 50 tys. zł.

- Reklama -

Ta sama cena dla własnego pudełka

Podstawą zmian jest unijne rozporządzenie opakowaniowe PPWR, które weszło w życie 11 lutego 2025 r., a jego główne przepisy obowiązują od 12 sierpnia 2026 r. Restauracja nie może podnieść ceny dania ani zastosować wyższej marży tylko dlatego, że klient przyszedł z własnym naczyniem. Warunki sprzedaży nie mogą być gorsze niż przy opakowaniach jednorazowych. Państwa członkowskie mają czas do 12 lutego 2027 r. na określenie krajowych sankcji, co oznacza, że polskiemu ustawodawcy zostały cztery miesiące na dokończenie prac.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska informuje, że projekt jest w toku legislacji, a ostateczny kształt kar poznamy po uchwaleniu przepisów. Co istotne, do czasu ich wejścia w życie samo naruszenie unijnego rozporządzenia nie będzie podstawą do ukarania lokalu, jeśli innej sankcji nie przewidują obowiązujące przepisy krajowe.

Branża: brudny pojemnik to nie kaprys, to higiena

Gastronomia nie kwestionuje kierunku, ale broni się przed automatyzmem kar. Sławomir Grzyb z Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej zwraca uwagę, że „samo PPWR nie wskazuje konkretnej kwoty kary za odmowę napełnienia pojemnika klienta”, i apeluje o zminimalizowanie sankcji, a najlepiej rezygnację z kar finansowych na rzecz rozstrzygania sporów na gruncie Kodeksu cywilnego.

Izba podkreśla, że pracownik powinien móc odmówić napełnienia naczynia, które jest widocznie zabrudzone, uszkodzone albo nieprzystosowane do danej żywności lub jej temperatury. Odmowę trzeba wyjaśnić i zaproponować klientowi alternatywę. Branża proponuje nawet, by sporne naczynie mógł ocenić sanepid: po uzyskaniu zaświadczenia restaurator powinien pojemnik napełnić, o ile jego stan nadal spełnia wymagania. Zdaniem IGGP lokale powinny mieć spisane procedury określające rodzaje naczyń, sposób oceny czystości, miejsce napełniania i osobę decydującą o odmowie.

Prawnicy: obowiązek nie jest bezwarunkowy

Podobnie rozkłada akcenty radca prawna Magdalena Szczepanek, cytowana przez Interię. Przedsiębiorca, który po 12 lutego 2027 r. nie wykona nowego obowiązku, naruszy przepis dotyczący świadczonych usług, ale sposób realizacji obowiązku pozostawiono firmom, a względy sanitarne mogą uzasadniać odmowę, na przykład przy zabrudzonym naczyniu. Ostatecznego kształtu sankcji nie sposób dziś przewidzieć, bo prace nad ustawą wciąż trwają.

Najwięcej zapłacą za zmiany mali, niezależni restauratorzy. Duże sieci wdrożą procedury centralnie, a pojedynczy lokal musi sam przeszkolić personel i dostosować procesy higieniczne. Kara za błąd pracownika przy kasie może tymczasem sięgnąć kwoty, która dla niejednej małej gastronomii oznacza miesięczny zysk. Projektowane widełki od 500 zł do 50 tys. zł dają urzędnikom szeroki luz decyzyjny i to od praktyki ich stosowania zależy, czy nowe prawo będzie ekologiczną zachętą, czy kolejnym ryzykiem wpisanym w prowadzenie restauracji.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Cztery miesiące na przygotowanie lokalu

Kalendarz nie zostawia gastronomii wiele luzu. Krajowe sankcje muszą być gotowe do 12 lutego 2027 r., a to oznacza, że procedury w lokalach warto spiąć wcześniej, zanim pierwszy klient z pudełkiem trafi na nieprzygotowanego pracownika. Lista zadań jest dłuższa, niż się wydaje: przeszkolenie zespołu z oceny naczyń, wyznaczenie miejsca napełniania tak, by cudzy pojemnik nie dotykał powierzchni roboczych kuchni, aktualizacja procedur HACCP i przygotowanie komunikatów dla klientów, w tym informacji wymaganych przez przepisy.

- Reklama -

Doświadczenia lokali, które już dziś dobrowolnie napełniają naczynia klientów, pokazują, że największym problemem nie jest higiena, lecz tempo pracy przy kasie w godzinach szczytu. Ocena stanu pojemnika, przeładunek dania i ewentualna dyskusja z klientem zajmują czas, którego w porze lunchu brakuje najbardziej.

Ekologiczny cel, biurokratyczne ryzyko

Sens unijnej regulacji trudno kwestionować: opakowania jednorazowe z gastronomii to jeden z najszybciej rosnących strumieni odpadów w Europie, a wielokrotne naczynia realnie go ograniczają. Spór dotyczy nie celu, lecz narzędzi. Branża wskazuje, że widełki kar od 500 zł do 50 tys. zł przy nieprecyzyjnych przesłankach odmowy tworzą pole do uznaniowości, a mały lokal nie ma prawników, którzy obronią go w sporze z urzędem. Ostateczny kształt ustawy pokaże, czy ustawodawca posłucha postulatów, by zamiast straszyć karami, opisać precyzyjnie, kiedy restaurator może powiedzieć „nie” bez ryzyka grzywny.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi