Rosja po latach ogromnych nakładów na wojnę w Ukrainie może zacząć ograniczać tempo wydatków militarnych. Według doniesień cytowanych przez Bloomberga, Kreml planuje, że w 2026 roku wydatki związane z działaniami wojennymi spadną o około 11 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. To wyraźna zmiana po okresie, w którym nakłady na obronność rosły bardzo dynamicznie i pochłaniały coraz większą część rosyjskiego budżetu.
Jak wskazują analizy, wcześniejsze lata wojny oznaczały dla Rosji ogromne obciążenie finansowe. Wydatki na wojsko i bezpieczeństwo stanowiły jedną z największych pozycji budżetowych państwa, a sektor zbrojeniowy był jednym z głównych motorów wzrostu przemysłowego. Teraz jednak tempo ma wyhamować. Produkcja przemysłu obronnego w 2026 roku ma zwiększyć się jedynie o 4-5 procent, podczas gdy wcześniej notowano wzrosty rzędu około 30 procent.
Taka korekta może wynikać z rosnącej presji gospodarczej. Rosja musi równocześnie finansować działania wojenne, utrzymywać stabilność wewnętrzną i mierzyć się z problemami gospodarczymi, takimi jak inflacja, napięcia na rynku pracy czy skutki sankcji. Władze w Moskwie coraz wyraźniej sygnalizują, że priorytetem staje się także utrzymanie równowagi finansów publicznych, a nie wyłącznie dalsze zwiększanie nakładów na konflikt.
Nie oznacza to oczywiście, że Rosja rezygnuje z wojny, ale pokazuje, że długotrwałe prowadzenie działań zbrojnych ma swoją cenę nawet dla państwa, które podporządkowało gospodarkę celom militarnym. Ograniczenie wydatków może być próbą znalezienia balansu między kontynuacją wojny a uniknięciem coraz większych kosztów społecznych i ekonomicznych.
Decyzje budżetowe Kremla będą w najbliższych latach jednym z kluczowych wskaźników, jak długo Rosja jest w stanie utrzymywać obecną skalę konfliktu i jak bardzo wojna zaczyna wpływać na stabilność państwa od środka.
