Irlandzki gigant traci cierpliwość. Inwestycja za 50 mln euro może trafić do Polski

Hangar z czterema stanowiskami serwisowymi, akademia kształcąca mechaników lotniczych i 300 wykwalifikowanych etatów. Taka inwestycja miała powstać w irlandzkim Shannon, ale coraz częściej mówi się o niej w kontekście Polski. Ryanair zagroził, że jeśli lokalni urzędnicy nie przestaną opóźniać wydawania pozwoleń, warte 50 mln euro przedsięwzięcie przeniesie nad Wisłę, podaje bankier.pl za serwisem fly4free.pl.

- Reklama -

Poligon strażacki stanął na drodze hangarom

Rozbudowę zaplecza technicznego w Shannon przewoźnik zapowiedział pod koniec lipca. Obecny obiekt mieści trzy samoloty i zatrudnia ponad 200 osób, a nowy hangar miał powstać w latach 2027 i 2028, by pod koniec 2028 r. centrum było gotowe na obsługę rosnącej floty. Stawka jest wysoka, bo Ryanair czeka na dostawy 300 zamówionych Boeingów 737 MAX 10, które będą potrzebowały regularnego serwisu.

Harmonogram stanął jednak pod znakiem zapytania. Samorząd zgłosił zastrzeżenia do planu zagospodarowania działki, a ekspertyzy wykazały zanieczyszczenia gruntu pianą gaśniczą, ponieważ teren służył dawniej za poligon strażacki, opisuje dziennik The Irish Times. „Nie zaakceptujemy opóźnień w uzyskiwaniu pozwoleń ani biurokracji”, uciął dyrektor operacyjny Ryanaira Neal McMahon. Przewoźnik zapowiedział wprost, że brak zgód będzie oznaczał relokację budowy i etatów do Polski.

Parametr inwestycji Szczegóły
Wartość 50 mln euro
Zakres hangar z 4 stanowiskami serwisowymi, akademia mechaników
Nowe miejsca pracy 300 wykwalifikowanych etatów
Pierwotny harmonogram budowa od 2027 r., gotowość pod koniec 2028 r.
Powód groźby relokacji opóźnienia w pozwoleniach, zanieczyszczenie terenu

Źródło: fly4free.pl, The Irish Times, za bankier.pl

Polskie lotniska kuszą niskimi opłatami

Groźba nie jest rzucona w próżnię, bo Polska od miesięcy zyskuje w oczach irlandzkiego przewoźnika. Dyrektor handlowy Ryanaira Jason McGuinness w rozmowie z litewskim portalem LRT z 6 października skrytykował politykę lotnisk w krajach bałtyckich, wytykając im wzrost opłat, a polskie porty określił jako bardziej konkurencyjne i otwarte na przewoźników.

Za słowami idą samoloty. Baza Ryanaira w Polsce ma w 2026 r. urosnąć do blisko 50 maszyn, czyli dwukrotnie więcej niż przed pandemią. Każdy stacjonujący samolot to dziesiątki miejsc pracy dla pilotów, personelu pokładowego i obsługi naziemnej, a centrum serwisowe oznaczałoby skok do wyższej ligi: etaty inżynierskie i techniczne, które w lotnictwie należą do najlepiej płatnych.

Wykwalifikowani mechanicy na wagę złota

Dla polskiego rynku pracy taka inwestycja miałaby znaczenie wykraczające poza same etaty. Częścią projektu jest akademia kształcąca przyszłych mechaników lotniczych, a to zawód, w którym popyt w całej Europie przewyższa podaż. Przewoźnicy i firmy serwisowe MRO od lat konkurują o techników z uprawnieniami, podkupując ich sobie nawzajem.

Polska ma już rozwinięte zaplecze serwisowe, od zakładów w Rzeszowie po bazy techniczne przy największych lotniskach, i kształci inżynierów lotnictwa na kilku politechnikach. Przeniesienie centrum Ryanaira oznaczałoby, że nad Wisłą serwisowane byłyby maszyny jednej z największych flot w Europie.

Decyzja zapadnie w Irlandii, skorzystać może Polska

Na razie piłka jest po stronie irlandzkich urzędów. Jeśli pozwolenia zostaną wydane zgodnie z harmonogramem, hangar stanie w Shannon, a polski wątek pozostanie kartą przetargową w negocjacjach z administracją. Historia zna jednak przypadki, gdy Ryanair realizował podobne zapowiedzi, przenosząc samoloty i trasy między krajami w reakcji na opłaty lotniskowe czy podatki.

- Reklama -

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Polskie porty regionalne, które w ostatnich latach inwestowały w infrastrukturę techniczną, mają więc powód, by uważnie śledzić spór wokół dawnego poligonu strażackiego na zachodzie Irlandii. Rozstrzygnięcie poznamy najpóźniej w przyszłym roku, gdy przewoźnik będzie musiał ruszyć z budową, by zdążyć przed dostawami nowych maszyn.

Baza serwisowa to inna liga niż baza samolotów

Ryanair utrzymuje bazy operacyjne w kilku polskich portach regionalnych, ale centrum ciężkiego serwisu to zupełnie inna kategoria obecności. Samoloty wracają do hangaru na przeglądy strukturalne co kilka lat, a praca przy nich wymaga licencjonowanych mechaników, inżynierów i planistów, których pensje znacząco przewyższają średnią krajową. Wokół takiego obiektu wyrasta też sieć poddostawców: od firm logistycznych dostarczających części po wyspecjalizowane laboratoria badań nieniszczących.

Polska konkurowałaby o tę inwestycję z silnymi ośrodkami MRO w Czechach, na Litwie i na Węgrzech, które w ostatnich latach przyciągnęły serwisy największych tanich linii. Atutem polskich lokalizacji jest skala rodzimego rynku przewozów, zaplecze akademickie politechnik oraz istniejące już kompetencje lotnicze, od zakładów silnikowych w Rzeszowie po bazy techniczne przy głównych lotniskach. Decyzja Ryanaira, niezależnie od tego, czy zapadnie pod presją irlandzkich urzędników, czy z czystej kalkulacji kosztów, będzie zatem testem, czy Polska potrafi zamienić przewagę w liczbie pasażerów na przewagę w wysokomarżowych usługach lotniczych.

W sporze o hangar nie chodzi zresztą wyłącznie o Shannon. Ryanair od lat wykorzystuje rywalizację państw o inwestycje do wywierania presji na regulatorów i porty lotnicze, a publiczne wskazanie Polski jako alternatywy podnosi stawkę negocjacji z irlandzką administracją do maksimum.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi