Shell wyprzedaje stacje paliw kraj po kraju. Co z Polską?

Brytyjski koncern paliwowy domyka kolejny etap wielkiej wyprzedaży swojego detalicznego imperium. Jak podaje wnp.pl za agencją Reuters, Shell podpisał przedwstępną umowę sprzedaży około 70 stacji paliw we Francji, zlokalizowanych głównie przy autostradach, wraz ze stacjami ładowania LNG. Kupującym ma być irlandzka grupa DCC Energy, a transakcja czeka jeszcze na zgody organów antymonopolowych. Dla polskich kierowców istotniejsze jest jednak pytanie, które wciąż pozostaje bez odpowiedzi: co dalej z ponad czterystoma stacjami Shella nad Wisłą.

- Reklama -

Shell nie komentuje szerzej planowanych ruchów na poszczególnych rynkach, a o kierunku zmian informuje zwykle dopiero przy okazji podpisanych umów. Tak było i tym razem: o francuskiej transakcji rynek dowiedział się z krótkiego komunikatu, bez podania ceny i bez deklaracji co do pozostałych krajów europejskich.

Autostradowe perły idą do Irlandczyków

Strony nie ujawniły wartości francuskiej transakcji, ale według szacunków przytaczanych przez wnp.pl pojedynczy obiekt przy autostradzie może kosztować od kilku do nawet 10 mln euro. Stacje przy francuskich autostradach to łakomy kąsek, bo paliwo jest tam droższe o 15 do 20 eurocentów na litrze niż w punktach w centrach miast. DCC Energy zajmuje się hurtową sprzedażą paliw płynnych oraz dostawami LNG i LPG, a swoją obecność w detalu konsekwentnie rozbudowuje.

Dla DCC Energy francuskie aktywa to kolejny krok w budowie europejskiego imperium dystrybucji energii. Irlandzka grupa od lat przejmuje biznesy paliwowe i gazowe na kolejnych rynkach, a stacje przy płatnych autostradach zapewniają stabilny ruch i marże, o jakich operatorzy miejskich stacji mogą pomarzyć. Dla Shella to z kolei gotówka, którą można przeznaczyć na wydobycie, bez konieczności utrzymywania tysięcy punktów sprzedaży w kraju, gdzie konkurencja cenowa z hipermarketami od lat ciosa detalistom marże.

Od RPA po Indonezję, detal idzie pod młotek

Francja to tylko fragment szerszego planu. Shell restrukturyzuje portfel aktywów i wycofuje się ze sprzedaży detalicznej na kolejnych rynkach, a uwolnione środki chce przeznaczać na aktywa wydobywcze oraz wzrost produkcji gazu i ropy. W RPA koncern sprzedał 580 stacji wraz z siecią sklepów za 1 mld dolarów spółce ADNOC Distribution ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Wcześniej lokalne firmy dostały oferty kupna stacji w Indonezji i Meksyku. Kierunek jest czytelny: mniej dystrybucji, więcej wydobycia.

Wyprzedażowa strategia nie jest kaprysem jednego koncernu. Globalne firmy naftowe pod presją akcjonariuszy koncentrują kapitał tam, gdzie zwrot jest najwyższy, a w czasach drogiej ropy są to wydobycie i rafinacja, nie zaś detal z jego niskimi marżami paliwowymi i rosnącymi kosztami pracy. Stacje przejęte przez wyspecjalizowanych operatorów często działają dalej pod dotychczasowym szyldem na podstawie umów licencyjnych, więc kierowcy zmiany właściciela mogą nawet nie zauważyć.

Polska sieć wciąż w zawieszeniu

W Polsce Shell prowadzi 382 własne stacje oraz 73 obiekty działające na podstawie umów franczyzowych. To jedna z największych zagranicznych sieci stacji na krajowym rynku paliw. Jak zastrzega wnp.pl, decyzja o przyszłości działu detalicznego w Polsce pozostaje otwarta i na razie nie wiadomo, czy koncern zdecyduje się na sprzedaż, poszukiwanie partnera, czy utrzymanie status quo.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Ciekawostką jest, że DCC Energy, nabywca francuskich stacji, działa już na polskim rynku. Po przejęciu AmeriGas grupa dostarcza LPG poprzez spółkę Flogas. Na razie nic nie wskazuje, by Irlandczycy przymierzali się także do polskich stacji Shella, ale ich apetyt na aktywa paliwowe w Europie pokazuje, że chętnych na dobrze zlokalizowane sieci detaliczne nie brakuje.

- Reklama -

Polski rynek stacji przeszedł w ostatnich latach sporą przebudowę. Po fuzji Orlenu z Lotosem część stacji gdańskiej grupy przejęła w ramach środków zaradczych węgierska grupa MOL, która buduje w Polsce własną sieć. Ewentualna sprzedaż obiektów Shella byłaby kolejnym tasowaniem kart i okazją, jaka na dojrzałym rynku zdarza się raz na dekadę.

Gra o polski rynek paliw

Ewentualna sprzedaż polskiej sieci Shella byłaby największą zmianą na krajowym rynku paliw od lat i mogłaby przetasować układ sił w walce o kierowcę. Sieć o takiej skali to gotowy przyczółek dla gracza spoza Polski albo okazja do skokowego wzrostu dla któregoś z obecnych konkurentów, o ile zgodę wydałby UOKiK. Dla klientów zmiana właściciela oznaczałaby zapewne nowe programy lojalnościowe i inną ofertę pozapaliwową, bo to na sklepach i gastronomii stacje zarabiają dziś najlepiej. Na razie jednak Shell metodycznie sprzedaje detal tam, gdzie znajduje dobrego kupca, a Polska czeka w kolejce na decyzję z Londynu. Pracownicy polskich stacji i franczyzobiorcy muszą uzbroić się w cierpliwość, bo przy transakcjach tej skali od pierwszych przymiarek do podpisania umowy mijają zwykle długie miesiące.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi