Na rozliczeniu rocznym przeciętnego etatowca podatek dochodowy widać czarno na białym, ale to nie on jest największą pozycją na liście obciążeń. Zanim pensja trafi na konto, po drodze znika ponad jedna trzecia kwoty brutto. Jak wynika z analizy dziennika Rzeczpospolita, opartej na projekcie ustawy budżetowej i planie finansowym NFZ, w 2027 r. obowiązkowe składki zebrane od pracujących sięgną rekordowych 666,3 mld zł.
Blisko 37 mld zł więcej niż w tym roku
Kwota 666,3 mld zł oznacza wzrost o niespełna 37 mld zł wobec 2026 r. i o około 76,4 mld zł wobec 2025 r. W przeliczeniu na jednego pracującego daje to średnio 38,5 tys. zł rocznie, czyli ponad 3,2 tys. zł miesięcznie. Jeszcze wyższy rachunek płacą osoby zatrudnione na etacie i samozatrudnieni, bo w ich przypadku roczne obciążenie składkami przekracza 41,5 tys. zł.
Największa część tej sumy zasili Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, z którego ZUS wypłaca emerytury i renty. Drugim beneficjentem jest Narodowy Fundusz Zdrowia, a dalej fundusze celowe: Solidarnościowy oraz Pracy.
| Fundusz | Planowane składki w 2027 r. | Skala |
|---|---|---|
| Fundusz Ubezpieczeń Społecznych | 428,8 mld zł | |
| Narodowy Fundusz Zdrowia | 194,4 mld zł | |
| Fundusz Solidarnościowy | 16,8 mld zł | |
| Fundusz Pracy | 11,6 mld zł |
Źródło: Rzeczpospolita na podstawie projektu ustawy budżetowej na 2027 r. i planu finansowego NFZ
Składki gonią podatki
Skala danin składkowych robi wrażenie dopiero w zestawieniu z podatkami. Z trzech głównych źródeł, czyli PIT, VAT i akcyzy, państwo planuje zebrać w 2027 r. ponad 703 mld zł. Różnica między wpływami podatkowymi a składkowymi skurczyła się więc do niespełna 37 mld zł, choć w debacie publicznej to podatki skupiają niemal całą uwagę polityków i wyborców.
Składki stanowią łącznie ponad 36 proc. wynagrodzenia brutto. Część z nich potrąca się bezpośrednio z pensji pracownika, a część dokłada pracodawca ponad kwotę brutto. Dla firmy oznacza to, że rzeczywisty koszt zatrudnienia jest wyraźnie wyższy niż kwota zapisana w umowie, a dla pracownika, że jego całkowite obciążenie na rzecz państwa trudno odczytać z jednego dokumentu.
Zobacz również:
FINANSE · 25.09.2026Ultrabogatych Polaków przybyło 109 proc. w 5 lat. Takiego tempa nie ma nigdzie na świeciePonad 3200 zł miesięcznie od każdego pracującego
Skalę obciążeń lepiej widać w ujęciu miesięcznym. Średnie 38,5 tys. zł rocznie oznacza około 3208 zł składek miesięcznie od każdego pracującego, a w przypadku etatowców i samozatrudnionych, których roczny rachunek przekracza 41,5 tys. zł, jest to już blisko 3,5 tys. zł co miesiąc. Prawie dwie trzecie całej kwoty, czyli 428,8 mld zł, trafi do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, a niespełna 30 proc. do NFZ.
Przyszłoroczny wzrost wpływów ma solidne umocowanie w już podjętych decyzjach. Od 1 stycznia 2027 r. płaca minimalna wzrośnie o 144 zł, do 4950 zł brutto, a wraz z nią automatycznie podniosą się składki opłacane za najniżej zarabiających. Równolegle rośnie podstawa wymiaru składek przedsiębiorców, powiązana z prognozowanym przeciętnym wynagrodzeniem, które rząd przyjmuje w założeniach do budżetu. System jest więc tak skonstruowany, że każda podwyżka płac w gospodarce z automatu powiększa wpływy FUS i NFZ.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Ekonomiści mówią o pomniku przeszłości
Zdaniem ekspertów cytowanych przez Rzeczpospolitą sam podział na podatki i składki ma dziś znaczenie głównie księgowe. Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton, ocenia, że dla obywateli i przedsiębiorstw nazewnictwo znaczy mniej niż suma obciążeń z tytułu podatków i składek. W innej wypowiedzi wskazywał, że obecna struktura danin to pomnik przeszłości, który nie daje przejrzystej informacji o tym, ile kto płaci i co z tego ma.
Podobnie patrzy na to Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. Jego zdaniem brak ekwiwalentności sprawia, że danina niezależnie od nazwy działa jak podatek i tak też traktują ją ludzie. Piotr Soroczyński z Krajowej Izby Gospodarczej zwraca z kolei uwagę, że wciąż nie powstała mapa danin i powiązanych z nimi wydatków, która pozwoliłaby ocenić, dokąd naprawdę trafiają pieniądze pracujących.
Rachunek dla przedsiębiorcy rośnie co roku
Dla właścicieli firm rekordowy plan składkowy nie jest abstrakcją. Rosnące wpływy FUS i NFZ to w dużej mierze efekt podwyżek płac, w tym płacy minimalnej, od której liczone są składki pracownicze, oraz corocznej waloryzacji podstawy wymiaru składek przedsiębiorców, powiązanej z prognozowanym przeciętnym wynagrodzeniem. Im szybciej rosną pensje w gospodarce, tym więcej firmy odprowadzają do ZUS, nawet jeśli ich marże stoją w miejscu.
Wyliczenia dziennika opisał także money.pl, podkreślając, że przeciętne obciążenie pracownika i samozatrudnionego przekroczy w 2027 r. poziom 41,5 tys. zł rocznie. Tempo zmian mówi samo za siebie. Skoro w ciągu zaledwie dwóch lat suma obowiązkowych składek urosła o ponad 76 mld zł, to każda kolejna podwyżka płac w gospodarce będzie ten rachunek automatycznie powiększać, na długo zanim ktokolwiek zdecyduje o zmianie jakiejkolwiek stawki.
