Waszyngton przestawia zarządzanie sztuczną inteligencją na tory znane z polityki bezpieczeństwa narodowego. Donald Trump ogłosił w niedzielę powołanie zespołu Sił Superinteligencji, na którego czele stanął dyrektor wywiadu narodowego Jay Clayton, przejmując nieformalny tytuł prezydenckiego cara od AI. Jak podaje money.pl, grupa ma zbadać zagrożenia i możliwości związane z rozwojem tej technologii, a w ciągu 120 dni przedstawić raport z rekomendacjami co do obowiązków rządu federalnego.
Clayton to jedna z najbardziej doświadczonych postaci amerykańskiej administracji. Zanim w lipcu objął nadzór nad 18 agencjami wywiadowczymi, kierował komisją papierów wartościowych SEC, a później prokuraturą federalną dla południowego Nowego Jorku. Na stanowisku głównego doradcy do spraw AI zastępuje inwestora venture capital Davida Sacksa, który pozostanie przy zespole jako doradca zewnętrzny.
Połowa gabinetu przy jednym stole
O randze przedsięwzięcia świadczy skład. Współprzewodniczącymi zespołu zostali szef Federalnej Komisji Handlu Andrew Ferguson, podsekretarz obrony ds. badań Emil Michael oraz dyrektor federalnego biura zarządzania personelem Scott Kupor. Według amerykańskich mediów relacjonujących niedzielną zapowiedź w pracach uczestniczyć mają także wiceprezydent J.D. Vance, sekretarz obrony Pete Hegseth i sekretarz skarbu Scott Bessent, a funkcję doradczyni objęła była sekretarz stanu Condoleezza Rice. Zespół podlega bezpośrednio prezydentowi i szefowej personelu Białego Domu Susie Wiles.
Zakres konsultacji ma być szeroki. Grupa planuje rozmowy z konsumentami, organizacjami pozarządowymi, firmami technologicznymi i dostawcami infrastruktury, od centrów danych po energetykę. To sygnał, że raport nie ograniczy się do kwestii modeli językowych, lecz obejmie całe zaplecze rewolucji AI, włącznie z zapotrzebowaniem na energię i kadry.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Zobacz również:
TECHNOLOGIE · 20.09.2026Sejm podniósł akcyzę na e-papierosy. Najwięcej dopłacą amatorzy jednorazówekAmeryka ściga się z Chinami, Europa z własnymi przepisami
Kierunek prac wydaje się przesądzony. Trump od początku kadencji sprzeciwia się twardym regulacjom branży i uzasadnia to rywalizacją z Chinami, a przy okazji niedzielnego ogłoszenia zapewnił, że Ameryka nie podda się lękom związanym z możliwościami technologii. Powierzenie tematu szefowi wywiadu sugeruje zarazem, że superinteligencja jest w Waszyngtonie traktowana przede wszystkim jako kwestia bezpieczeństwa państwa, a dopiero w drugiej kolejności jako problem konsumencki.
Dla Europy, w tym Polski, amerykański zwrot ma praktyczne konsekwencje. Unia wdraża akt o sztucznej inteligencji oparty na obowiązkach i karach, podczas gdy USA stawiają na wyścig technologiczny z minimalną ingerencją państwa. Rozjazd regulacyjny oznacza, że firmy działające po obu stronach Atlantyku, także polscy eksporterzy usług IT i spółki korzystające z amerykańskich modeli, będą funkcjonować w dwóch coraz bardziej odmiennych reżimach prawnych. Raport zespołu Claytona, zapowiedziany na początek przyszłego roku, pokaże, jak głęboka stanie się ta różnica.
