Wystawiła przedmiot na portalu aukcyjnym, a rzekomy kupujący podesłał jej link do fałszywej strony logowania banku. Gdy podała dane, z jej rachunku w PKO BP zniknęły 3 tys. zł. Bank odmówił zwrotu, wskazując na zaniedbanie klientki, a spór z Koszalina trafił aż do Luksemburga. W środę Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że bank w takiej sytuacji musi najpierw oddać pieniądze, a dopiero potem może spierać się o to, kto zawinił.
Zwrot najpierw, spór o winę później
Trybunał rozstrzygał sprawę C-70/25 na wniosek Sądu Rejonowego w Koszalinie, który zapytał, czy bank może odmówić zwrotu środków z nieautoryzowanej transakcji, zarzucając klientowi rażące niedbalstwo. Odpowiedź jest jednoznaczna. Dyrektywa o usługach płatniczych nakazuje bankowi bezzwłoczny zwrot kwoty nieautoryzowanej transakcji, najpóźniej do końca następnego dnia roboczego po tym, gdy dowiedział się o operacji.
Rzecznik prasowy TSUE Jarosław Zasada wyjaśnił, że dyrektywa zobowiązuje bank do bezzwłocznego zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji, a przepisy pozwalają oddzielić kwestię zwrotu od tego, kto ostatecznie poniesie straty. Jedyny wyjątek dotyczy sytuacji, w której bank ma uzasadnione podstawy, by podejrzewać, że oszustwa dopuścił się sam zgłaszający klient. Wtedy może wstrzymać wypłatę, ale musi o tym pisemnie zawiadomić właściwy organ krajowy.
Co istotne, wyrok nie zwalnia klientów z odpowiedzialności. Jeśli bank po zwrocie pieniędzy udowodni przed sądem, że posiadacz rachunku działał umyślnie albo rażąco zaniedbał obowiązki, może dochodzić od niego pokrycia strat. Zwrócił na to uwagę Związek Banków Polskich, który podkreślił, że orzeczenie nie oznacza amnestii dla nieostrożnych.
Zobacz również:
FINANSE · 16.10.2026NBP pokazał nowe dane o inflacji. Jeden szczegół niepokoi ekonomistówOpinia rzecznika zapowiedziała kierunek
Rozstrzygnięcie nie jest zaskoczeniem dla prawników śledzących sprawę. Już w marcu rzecznik generalny TSUE Athanasios Rantos ocenił, że zarzut rażącego niedbalstwa nie uprawnia banku do wstrzymania zwrotu, chyba że w grę wchodzi podejrzenie oszustwa po stronie klienta. Trybunał poszedł dokładnie tą ścieżką, a Rzecznik Finansowy uznał po wyroku, że samo powołanie się przez bank na niedbalstwo klienta nie uzasadnia odmowy.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Dla samej klientki z Koszalina sprawa wraca teraz do polskiego sądu, który rozstrzygnie ją już z uwzględnieniem wykładni Trybunału. Dla pozostałych okradzionych wyrok oznacza, że w podobnych sporach ciężar przesuwa się na banki, bo to one będą musiały dowodzić winy klienta przed sądem, zamiast po prostu odmawiać wypłaty.
Polskie banki już są pod lupą
Orzeczenie trafia na podatny grunt, bo praktyki banków przy zwrotach bada też polski regulator. Jak przypomina biznes.interia.pl, we wrześniu UOKiK wydał decyzje wobec Banku Millennium, Alior Banku, mBanku i BNP Paribas. Urząd uznał, że banki nie zawsze zwracały pieniądze w ustawowym terminie, a czasowe zwroty bywały cofane po uznaniu, że klient był nieostrożny. UOKiK stwierdził przy tym, że samo uwierzytelnienie transakcji danymi klienta nie oznacza jeszcze jego zgody na operację.
Skala problemu rośnie razem z liczbą cyberoszustw. Fałszywe strony logowania, podstawieni kupujący i telefony od rzekomych konsultantów banku to dziś najczęstsze sposoby czyszczenia rachunków. Po wyroku TSUE każda z takich spraw zaczyna się od tego samego punktu: pieniądze wracają na konto, a o winie rozstrzyga sąd, nie infolinia banku.
