Unia luzuje wymogi dla magazynów gazu. Komisarz ostrzega przed kryzysem cenowym

Na nieco ponad miesiąc przed początkiem sezonu grzewczego Komisja Europejska wysłała państwom członkowskim list, jakiego nie było od zimy 2022 r. Komisarz ds. energii Dan Jørgensen ostrzega w nim, że Europa mierzy się z kryzysem cenowym wynikającym z kryzysu podażowego, i wzywa stolice do ograniczania zużycia energii. Jak opisuje serwis wysokienapiecie.pl, Bruksela jednocześnie przyznaje, że obowiązkowy cel wypełnienia magazynów gazu stał się w tym roku nieosiągalny.

- Reklama -

Magazyny są pełne w 70 proc., a zegar tyka

Według stanu na 27 września unijne magazyny gazu były wypełnione w około 70 proc., czyli o 12 punktów procentowych słabiej niż w tym samym momencie ubiegłego roku. Unijne rozporządzenie wymaga, by do 1 listopada zapasy sięgnęły 90 proc. pojemności. W Brukseli ten cel określa się już otwarcie jako kompletnie nierealny, bo jego wymuszenie oznaczałoby paniczne zakupy na i tak napiętym rynku.

Dlatego, jak podaje Euronews, Jørgensen zachęca rządy do skorzystania z elastyczności zapisanej w przepisach i celowania w poziom bliski 80 proc. Reguły dopuszczają odchylenie 10 punktów procentowych od celu, a przy niekorzystnych warunkach rynkowych kolejne 5 punktów. Zamiast ścigać się o ostatnie ładunki LNG, państwa mają oszczędzać: Komisja zaleca kampanie na rzecz ograniczania popytu w budynkach publicznych, przemyśle i gospodarstwach domowych.

Wypełnienie magazynów gazu w UE pod koniec września (proc. pojemności)

wrzesień 2025 r.: 82 proc.

wrzesień 2026 r.: 70 proc.

cel rozporządzenia na 1 listopada: 90 proc.

Źródło: Komisja Europejska, wysokienapiecie.pl

Gaz dwa razy droższy niż przed rokiem

Powodem nerwowości są notowania. Gaz w holenderskim hubie TTF, będącym punktem odniesienia dla całej Europy, kosztuje ponad 70 euro za megawatogodzinę, czyli mniej więcej dwa razy więcej niż rok wcześniej. Rynek podbijają skutki napięć wokół cieśniny Ormuz i ograniczonej podaży LNG, o które Europa konkuruje z Azją. Serwis wysokienapiecie.pl zwraca uwagę, że mimo irańskich gróźb przez cieśninę wciąż przepływają dziesiątki tankowców z ropą i gazem, ale każda eskalacja natychmiast przekłada się na ceny surowców, a ropa Brent w ostatnich dniach oscylowała wokół 97 dolarów za baryłkę po zejściu ze 103 dolarów.

Dla odbiorców przemysłowych w Polsce drogi gaz to problem tu i teraz, bo kontrakty na surowiec i energię elektryczną wyceniane są w oparciu o notowania rynkowe. Wysokie ceny z jesieni będą też punktem wyjścia do przyszłorocznych taryf zatwierdzanych przez Urząd Regulacji Energetyki, co odczują gospodarstwa domowe ogrzewające mieszkania gazem oraz ciepłownie oparte na tym paliwie.

- Reklama -

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Przez Ormuz wciąż płynie ropa, ale rynek gra strachem

Napięcie podbija sytuacja wokół cieśniny Ormuz, przez którą przechodzi około jedna piąta światowego zużycia ropy. Jak opisuje wysokienapiecie.pl, mimo irańskich gróźb blokady nocami przepływały tamtędy dziesiątki tankowców z ponad 20 mln baryłek surowca na pokładach, a notowania ropy Brent po zejściu ze szczytu w okolicach 103 dolarów za baryłkę spadły w rejon 97 dolarów. Rynek nauczył się jednak wyceniać samo ryzyko: każda informacja o incydencie w regionie natychmiast przenosi się na kontrakty terminowe na ropę i gaz.

Komisarz Jørgensen ujął to w komunikacie do państw członkowskich wprost, wskazując, że Europa mierzy się z kryzysem cenowym powiązanym z kryzysem podażowym. Jego zdaniem agresywne dopełnianie magazynów w takich warunkach byłoby działaniem na własną szkodę, bo skoordynowane zakupy kilkudziesięciu państw naraz same z siebie windują ceny. Stąd zalecenie, by unikać panicznych zakupów i rozłożyć uzupełnianie zapasów w czasie.

W tle pozostaje pytanie o przemysł, który już teraz płaci za energię więcej niż konkurenci z USA czy Azji. Wysokie ceny gazu przekładają się na koszty produkcji nawozów, chemii, szkła i ceramiki, a więc branż, które w Polsce zatrudniają dziesiątki tysięcy osób. Dla nich zimowy szczyt cenowy może oznaczać ograniczenia produkcji, jakie Europa pamięta z lat 2022 i 2023.

Polska jest w lepszym położeniu niż południe Europy, ale ceny ma te same

Po rozbudowie terminala LNG w Świnoujściu i uruchomieniu Baltic Pipe Polska uniezależniła się od dostaw ze Wschodu i fizycznie ma czym zapełniać magazyny. Problemem nie jest dostępność surowca, lecz jego cena, wspólna dla całego europejskiego rynku. Jeśli zima okaże się mroźna, a zapasy na kontynencie będą topnieć szybciej niż zwykle, konkurencja o ładunki LNG jeszcze podbije notowania.

Apel Brukseli o oszczędzanie energii jest w tym kontekście także komunikatem dla biznesu. Firmy, które w ostatnich dwóch latach odkładały inwestycje w efektywność energetyczną, bo ceny wróciły do znośnych poziomów, dostały właśnie wyraźny sygnał, że tania energia w Europie pozostaje wyjątkiem, a nie regułą. Zarządzanie zużyciem staje się na powrót elementem rachunku wyników, a nie tylko raportów ESG.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi