Ukraińcy wyjeżdżają z Polski. Takiego odpływu nie notuje żaden kraj UE

W całej Unii Europejskiej uchodźców z Ukrainy jest dziś najwięcej w historii, ale Polska idzie pod prąd tego trendu. Jak pisze rp.pl na podstawie danych Eurostatu, liczba Ukraińców objętych w naszym kraju ochroną tymczasową spadła w ciągu roku o około 150 tys., czyli o blisko 15 proc. To największy ubytek spośród wszystkich państw Unii.

- Reklama -

Rekord w Unii, odpływ nad Wisłą

Na koniec sierpnia 2026 r. w UE przebywało 4,43 mln osób objętych ochroną tymczasową, najwięcej od początku wojny. Rok wcześniej było to 4,25 mln. Ukraińcy stanowią ponad 98,5 proc. wszystkich beneficjentów tego statusu. Najwięcej mieszka ich w Niemczech, 1,29 mln, na drugim miejscu jest Polska z 939,4 tys., a na trzecim Czechy z 398,4 tys.

Kierunki zmian są jednak skrajnie różne. W ostatnim miesiącu największe wzrosty notowały Niemcy, Rumunia i Czechy, a największe spadki Polska, Finlandia i Francja. „Polska to jedyny duży kraj, w którym Ukraińców ze statusem ochrony tymczasowej systematycznie ubywa”, zauważa rp.pl. W szczycie, we wrześniu 2022 r., status ten miało w Polsce 1371 tys. osób.

Kraj Ukraińcy z ochroną tymczasową (VIII 2026) Na 1000 mieszkańców
Niemcy 1,29 mln brak danych w zestawieniu
Polska 939,4 tys. 25,9
Czechy 398,4 tys. 36,5
Słowacja brak danych w zestawieniu 27,7
Średnia UE 4,43 mln łącznie 9,8

Źródło: Eurostat, za rp.pl

Pozwolenia na pobyt spadły o połowę

Jeszcze wyraźniej trend widać w statystyce zezwoleń pobytowych. Według Eurostatu liczba wydanych w Polsce zezwoleń na pobyt powyżej trzech miesięcy spadła w ciągu czterech lat o 52 proc., podczas gdy w całej Unii wzrosła w tym czasie o 18 proc. W przeliczeniu na 1000 mieszkańców Polska ma dziś 25,9 uchodźcy wobec 27,3 rok wcześniej i 37 w szczycie z 2022 r. „Relatywnie najszerzej drzwi dla Ukraińców otwierają Czesi”, pisze rp.pl, wskazując na czeski wskaźnik 36,5.

Statystyki ochrony tymczasowej nie oddają przy tym pełnej skali ukraińskiej obecności w Polsce. Eksperymentalne badanie GUS szacowało na koniec 2025 r. łączną liczbę Ukraińców w kraju na około 1,7 mln, a MSWiA mówiło w sierpniu o 1,8 do 1,9 mln osób. Część z nich przeszła ze statusu ochronnego na zwykłe zezwolenia na pobyt i pracę, ale skala rocznego ubytku w rejestrach pozostaje bezprecedensowa.

Rynek pracy odczuje każde sto tysięcy rąk

Dla gospodarki odpływ ma znaczenie trudne do przecenienia. Ukraińscy pracownicy przez dekadę łatali niedobory kadrowe w budownictwie, logistyce, przetwórstwie i usługach, a składki od ich pensji zasilały ZUS. W warunkach, w których polskie firmy wciąż wskazują brak rąk do pracy jako jedną z głównych barier rozwoju, każde sto tysięcy osób mniej oznacza ostrzejszą konkurencję o pracownika i presję na wzrost płac.

Struktura uchodźczej populacji w UE pokazuje dodatkowy wymiar zjawiska: 43,6 proc. stanowią dorosłe kobiety, 29,1 proc. dzieci, a 27,3 proc. dorośli mężczyźni. Wyjazd rodzin z dziećmi to dla gmin mniejsze wpływy, ale też mniejsze obciążenie szkół, a dla pracodawców utrata pracowników, których wdrożenie kosztowało czas i pieniądze.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

- Reklama -

Niemcy wygrywają konkurencję o uchodźców

Dane Eurostatu sugerują, że część Ukraińców przenosi się z Polski dalej na zachód, gdzie świadczenia socjalne są wyższe, a rynki pracy również chłoną cudzoziemców. Rada UE przedłużyła ochronę tymczasową co najmniej do marca 2027 r., więc swoboda wyboru kraju pobytu pozostanie na razie regułą.

Dla Polski to moment strategiczny. Jeśli trend się utrzyma, krajowy rynek pracy, który jeszcze niedawno martwił się o integrację rekordowej fali migracji, będzie musiał zacząć konkurować o pracowników, których przez lata traktował jako zasób oczywisty.

Czechy pokazują, że można inaczej

Na tle polskiego odpływu wyjątkowo prezentują się Czechy, które w przeliczeniu na mieszkańca przyjmują dziś najwięcej ukraińskich uchodźców w Unii. Czeski wskaźnik 36,5 osoby na 1000 mieszkańców jest o 40 proc. wyższy od polskiego, a na przełomie 2022 i 2023 r. przez cztery miesiące przekraczał nawet 40. Praga od początku stawiała na szybkie włączanie przybyszów do rynku pracy, a tamtejszy przemysł, borykający się z niedoborem rąk do pracy, chłonął ukraińskich pracowników w tempie, które dziś przekłada się na rosnące statystyki.

Dla polskich finansów publicznych kierunek migracji ma wymierne konsekwencje. Pracujący cudzoziemcy zasilają składkami Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, który i bez tego wymaga rosnących dotacji z budżetu. Samorządy, które w 2022 r. w pośpiechu organizowały miejsca w szkołach i przedszkolach, dziś obserwują odwrotny proces: wygaszanie oddziałów przygotowawczych i spadek liczby ukraińskich dzieci w placówkach. Jeżeli za odpływem rejestrowanych uchodźców pójdą także pracownicy z zezwoleniami pobytowymi, problem z ostatniej dekady, czyli integracja migrantów, zamieni się w zupełnie nowy: konkurowanie o nich z resztą Europy.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi