Dariusz Mioduski – majątek, wiek, Legia. Tyle kosztuje go pasja

Mógł zostać ministrem skarbu, zarządzał miliardami Jana Kulczyka, a ostatecznie został właścicielem polskiego klubu piłkarskiego. Dariusz Mioduski od ponad dekady utrzymuje Legię Warszawa z własnej kieszeni i choć kibice regularnie żądają jego odejścia, on konsekwentnie powtarza, że klubu nie sprzeda byle komu.

- Reklama -

Kim jest Dariusz Mioduski i ile ma lat?

Ma 62 lata. Do Stanów Zjednoczonych wyemigrował jeszcze przed stanem wojennym, skończył prawo na Harvardzie i wrócił do Polski na początku lat 90. jako prawnik od wielkich transakcji energetycznych. W 1997 roku został partnerem w kancelarii CMS Cameron McKenna, a szczyt korporacyjnej kariery osiągnął w latach 2007 do 2013, kierując Kulczyk Investments, holdingiem najbogatszego wówczas Polaka. Nadzorował tam aktywa od browarów po chemię, a politycy widzieli go nawet w rządzie. On jednak wybrał piłkę.

Dariusz Mioduski w pigułce Dane
Wiek 62 lata
Wykształcenie prawo, Harvard
Kariera korporacyjna partner CMS, prezes Kulczyk Investments (2007-2013)
Legia Warszawa współwłaściciel od 2014, jedyny właściciel od 2017
Szacowany majątek 350-450 mln zł

Ile wynosi majątek Dariusza Mioduskiego?

Branżowe szacunki przytaczane przez media mówią o kwocie od 350 do 450 mln zł. Fundamentem są lata pracy na szczycie korporacyjnego świata, inwestycje prywatne i nieruchomości, a najbardziej widoczną pozycją w portfelu pozostaje Legia Warszawa. Mioduski wszedł do klubu w 2014 roku wspólnie z Bogusławem Leśnodorskim, a w 2017 roku odkupił udziały wspólników i został jedynym właścicielem. Od tego czasu dołożył do klubu ponad 100 mln zł z własnych środków, finansując transfery, akademię i spłatę zobowiązań. To inwestycja, która w arkuszu kalkulacyjnym wygląda źle, ale w Europie potrafi nagle nabrać wartości, co pokazują rosnące wyceny klubów piłkarskich na całym kontynencie.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Czy Legia zarabia na siebie?

Bywało różnie. Klub potrafi generować dziesiątki milionów złotych przychodu z europejskich pucharów, dnia meczowego i sprzedaży zawodników, ale sportowa huśtawka sprawia, że po tłustych sezonach przychodzą chude. Mioduski przebudował klubową infrastrukturę, rozwinął akademię uznawaną za jedną z najlepszych w regionie i uporządkował finanse, co nie zmienia faktu, że w trudnych momentach to jego prywatne pieniądze łatały budżet. Na pytania o sprzedaż odpowiada od lat tak samo. Rozmowy prowadzi tylko z poważnymi inwestorami i nie odda Legii komuś, kto chciałby na niej wyłącznie zarobić.

Dlaczego miliarder od Kulczyka wybrał piłkę?

Sam tłumaczy to misją i sentymentem, bo Legia była klubem jego młodości. Złośliwi mówią o najdroższym hobby w Polsce. Prawda leży pewnie pośrodku, bo Mioduski traktuje klub jak projekt biznesowy obliczony na lata, z wartością budowaną przez infrastrukturę, markę i młodzież, a nie przez szybkie trofea. W polskim futbolu, gdzie właściciele zmieniają się jak trenerzy, jego dekada w Legii to i tak rekord wytrwałości. Portfel by mu podziękował za sprzedaż, ale, jak sam przyznaje, pewnych rzeczy nie robi się dla pieniędzy.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi