W piątek za zamkniętymi drzwiami zbierze się sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej, która od ponad dwóch lat bada działalność prezesa Narodowego Banku Polskiego. Jak ustalił money.pl, rekomendacja, by postawić Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, jest praktycznie przesądzona. Byłby to pierwszy taki przypadek w historii polskiej bankowości centralnej, a sprawa rozstrzygnie się w Sejmie, gdzie spór dotyczy już nawet tego, ile głosów potrzeba do podjęcia decyzji.
Dwa lata prac i ponad 50 świadków
Wstępny wniosek o pociągnięcie prezesa NBP do odpowiedzialności konstytucyjnej trafił do Sejmu w maju 2024 r. Od tego czasu komisja przesłuchała ponad 50 świadków, wśród nich członków Rady Polityki Pieniężnej Joannę Tyrowicz i Ludwika Koteckiego oraz byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Sam Glapiński konsekwentnie odmawia udziału w procedurze, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, a NBP od początku utrzymuje, że zarzuty są bezpodstawne.
Przewodniczący komisji Zdzisław Gawlik z Koalicji Obywatelskiej nie ujawnia własnej rekomendacji. Rozmówcy money.pl z komisji nie mają jednak wątpliwości co do kierunku rozstrzygnięcia. Po przyjęciu sprawozdania wniosek trafi do marszałka Sejmu, a głosowanie całej izby będzie mogło się odbyć najwcześniej trzy tygodnie później.
Osiem zarzutów, od skupu obligacji po nagrody kwartalne
Lista zarzutów obejmuje osiem punktów. Najpoważniejsze dotyczą prowadzonego w latach 2020 i 2021 skupu obligacji, który zdaniem wnioskodawców pośrednio sfinansował deficyt budżetowy kwotą co najmniej 144 mld zł bez upoważnienia Rady Polityki Pieniężnej. W dokumencie znalazły się także interwencje walutowe przeprowadzane bez dostatecznego umocowania zarządu NBP oraz obniżka stóp procentowych powiązana w czasie z kampanią wyborczą.
| Obszar zarzutów | Istota sprawy |
|---|---|
| Skup obligacji 2020-2021 | pośrednie finansowanie deficytu kwotą co najmniej 144 mld zł |
| Interwencje walutowe | działania bez dostatecznego upoważnienia zarządu NBP |
| Polityka stóp procentowych | obniżka stóp powiązana w czasie z kampanią wyborczą |
| Finanse banku | zapowiedź wpłaty 6 mld zł zysku mimo prognozowanej straty 17 mld zł |
| Wewnętrzny ład w NBP | utrudnianie dostępu do dokumentów, automatyczne nagrody kwartalne |
| Apolityczność prezesa | zaangażowanie w kampanię i zatrudnianie działaczy partyjnych |
Źródło: money.pl, wniosek wstępny do Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej
Zobacz również:
FINANSE · 07.10.2026Bank Światowy poprawił prognozę dla Polski. W tle rewizja GUS w górę231 czy 276 głosów. Prawnicy spierają się o próg
Kluczowa bitwa rozegra się wokół arytmetyki sejmowej. Ustawa o Trybunale Stanu wymaga do postawienia prezesa NBP w stan oskarżenia bezwzględnej większości, czyli co najmniej 231 głosów. Problem w tym, że Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 11 stycznia 2024 r. uznał, że potrzebna jest większość trzech piątych, a więc co najmniej 276 posłów, i zakwestionował automatyczne zawieszenie prezesa banku po głosowaniu.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Część obozu rządzącego uważa, że wystarczy zwykła bezwzględna większość, bo Trybunał nie może tworzyć norm prawnych. Inne stanowisko prezentuje poseł Krzysztof Szczucki, który przekonuje, że intencją Trybunału była silniejsza ochrona prezesa banku centralnego i Sejm powinien najpierw zmienić ustawę. Ostatecznie formalną poprawność wniosku może ocenić prezes Trybunału Stanu, którym z urzędu jest I Prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński.
W tle wakaty w zarządzie banku centralnego
Sprawa nabiera tempa w szczególnym momencie dla samego banku. W listopadzie zarząd NBP opuści Adam Lipiński, przez co liczba członków spadnie poniżej ustawowego minimum. Uzupełnienie składu wymaga współdziałania prezesa banku, premiera i prezydenta, a w tej sprawie od miesięcy trwa impas. Część obserwatorów może więc odbierać przyspieszenie prac komisji jako element politycznej presji, choć rozmówca money.pl zbliżony do NBP przekonuje, że zbieżność terminów jest przypadkowa, bo harmonogram prac komisji był znany od lipca.
Dla rynków finansowych sprawa ma wymiar praktyczny. Samo głosowanie Sejmu nad Trybunałem Stanu dla urzędującego prezesa banku centralnego byłoby wydarzeniem bez precedensu i testem niezależności instytucji odpowiedzialnej za politykę pieniężną. Inwestorzy będą śledzić nie tylko wynik, ale i reakcję złotego oraz rentowności polskich obligacji, które w przeszłości reagowały na spory wokół NBP. Kadencja Adama Glapińskiego upływa w 2028 r.
