Andrea Orcel nie zamierza czekać do majowego walnego zgromadzenia Commerzbanku. Jak podaje Financial Times, którego doniesienia przytacza bankier.pl, szef UniCreditu chce zwołać nadzwyczajne walne zaraz po otrzymaniu zgód regulatorów i w optymistycznym scenariuszu przejąć kontrolę nad niemieckim bankiem już w styczniu, a najpóźniej do końca lutego. Transakcja wyceniana na około 45 mld euro będzie największą fuzją w europejskiej bankowości od czasu kryzysu finansowego.
Włosi zgromadzili już 47,6 proc. akcji Commerzbanku, co daje im prawo do 49,65 proc. głosów na walnym zgromadzeniu. To formalnie mniej niż większość, ale zdaniem analityków pakiet wystarcza do faktycznej kontroli nad spółką, bo frekwencja na walnych nigdy nie sięga 100 proc.
Czystka w radzie i koniec luksusów
Plan opisany przez Financial Times zakłada wymianę wszystkich 10 przedstawicieli akcjonariuszy w 20-osobowej radzie nadzorczej Commerzbanku, co da UniCreditowi bezwzględną większość w organie. Orcel zamierza też odwołać obecną prezes Bettinę Orlopp i odrzuca żądania Berlina, który chciał zachować dwa miejsca w radzie. Niemiecki rząd, wciąż posiadający niemal 13 proc. akcji, złagodził sprzeciw i stawia dziś warunki: siedziba oraz notowania mają zostać we Frankfurcie, a interesy 40 tys. pracowników mają być chronione.
Restrukturyzacja ma być głęboka. UniCredit planuje wycofać około 20 mld euro z kredytowania korporacyjnego poza kluczowymi rynkami, ograniczyć wydatki na zewnętrznych doradców i marketing, a menedżerom odebrać luksusowe auta służbowe i zagraniczne konferencje. Orcel mówi o redukcji około 7 tys. miejsc pracy i odpiera szacunki związkowców, którzy obawiają się 15 tys. zwolnień. Zaoszczędzone pieniądze mają zasilić podstawowy biznes w Niemczech i w Polsce.
Zobacz również:
FINANSE · 30.09.2026Masło podrożało o 13 proc. w miesiąc. Sieci ograniczają promocje przed świętamiBlisko 69 proc. akcji mBanku zmieni właściciela
Dla polskiego rynku kluczowe jest to, że Commerzbank kontroluje około 69 proc. akcji mBanku, czwartego największego banku w kraju. Wraz z przejęciem Niemców pakiet ten znajdzie się w rękach UniCreditu, który przed laty wycofał się z Polski, sprzedając Pekao. Jak pisał serwis wnp.pl, w planach rozważana była sprzedaż mBanku instytucjom finansowym zainteresowanym polskim rynkiem w pierwszej połowie 2027 r. Z drugiej strony Financial Times wskazuje, że to właśnie Niemcy i Polska mają być kluczowymi rynkami kredytowej ekspansji po restrukturyzacji, co zostawia furtkę do zatrzymania polskich aktywów.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
| Kluczowe parametry operacji | Wartość |
|---|---|
| Pakiet UniCreditu w Commerzbanku | 47,6 proc. akcji (49,65 proc. głosów) |
| Wycena fuzji | około 45 mld euro |
| Pakiet niemieckiego rządu | niemal 13 proc. akcji |
| Udział Commerzbanku w mBanku | około 69 proc. akcji |
| Planowana redukcja zatrudnienia | około 7 tys. etatów |
Źródło: Financial Times, bankier.pl, wnp.pl
Bez zgody polskiego nadzoru się nie obejdzie
Zanim Orcel zwoła nadzwyczajne walne, musi zebrać komplet zgód regulacyjnych. Oprócz Europejskiego Banku Centralnego i Komisji Europejskiej zielone światło musi dać także polska Komisja Nadzoru Finansowego, właśnie ze względu na pośrednie przejęcie kontroli nad mBankiem. KNF historycznie przygląda się takim operacjom bardzo uważnie, a stabilność akcjonariatu czwartego banku w kraju ma znaczenie dla całego sektora.
Dla klientów mBanku na razie nic się nie zmienia, ale średnioterminowo w grze są dwa scenariusze: sprzedaż banku nowemu inwestorowi albo integracja z grupą UniCredit, która wróciłaby nad Wisłę dekadę po sprzedaży Pekao. Każdy z nich oznacza największe przetasowanie na polskim rynku bankowym od czasu repolonizacji, a o jego kierunku zdecydują decyzje zapadające we Frankfurcie i Mediolanie w ciągu najbliższych miesięcy.
