Elektryki biją rekordy w całej Unii. Polska jako jedyna jedzie w przeciwną stronę

W sierpniu co czwarte nowe auto rejestrowane w Unii Europejskiej było elektrykiem. W Niemczech sprzedaż samochodów bateryjnych wzrosła o 75,1 proc., we Francji o 112,8 proc., a średnia dla całej Wspólnoty sięgnęła 62,7 proc. na plusie. Na tym tle Polska wygląda jak inny kontynent. Jak wynika z danych europejskiej organizacji producentów ACEA, które opisuje rp.pl, jesteśmy jedynym krajem Unii, w którym rejestracje elektryków spadają.

- Reklama -

Europa wciska gaz, Polska hamuje

Od stycznia do sierpnia 2026 r. w Polsce zarejestrowano 20,9 tys. nowych aut elektrycznych, o 2,1 proc. mniej niż rok wcześniej. W samym sierpniu rejestracje elektryków nad Wisłą skurczyły się o jedną trzecią, podczas gdy cała Unia notowała rekordowe wzrosty. W skali całej UE sprzedaż aut osobowych wszystkich napędów wzrosła w tym okresie o 5,8 proc., do 9,2 mln sztuk.

Struktura europejskiego rynku zmienia się na oczach. W sierpniu auta elektryczne odpowiadały za 27,7 proc. rejestracji w Unii, podczas gdy samochody czysto benzynowe już tylko za 18,9 proc. Granica, za którą elektryk staje się pierwszym wyborem europejskiego kierowcy, została właśnie przekroczona.

Rynek Rejestracje elektryków w sierpniu Zmiana rok do roku
Francja 36,2 tys. wzrost o 112,8 proc.
Niemcy 68,9 tys. wzrost o 75,1 proc.
Cała UE 27,7 proc. udziału w rynku wzrost o 62,7 proc.
Polska spadek rejestracji spadek o ok. 33 proc.

Źródło: ACEA, dane za sierpień 2026

Dopłaty się skończyły, popyt zgasł

Przyczyna polskiej zadyszki jest prozaiczna. Na początku 2026 r. zakończył się rządowy program dopłat do aut elektrycznych i rynek niemal natychmiast to odczuł. W tym samym czasie w Niemczech kierowcy mogą liczyć na wsparcie do 6 tys. euro, Francja rozwija leasing socjalny, a własne programy prowadzą też Włochy, Grecja i Hiszpania. Jak podkreśla ACEA w komentarzu przytaczanym przez rp.pl, zapotrzebowanie na samochody zelektryfikowane jest napędzane środkami wsparcia.

Polski przypadek działa więc jak eksperyment naturalny. Ten sam kontynent, te same modele w salonach i ta sama oferta producentów, a jedyną istotną różnicą jest obecność lub brak dopłat. Wynik tego eksperymentu widać w tabelach rejestracji.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Polacy nie rezygnują z prądu, tylko go rozcieńczają

Ciekawie wygląda drugie dno polskich danych. Kierowcy nie wrócili wcale do benzyny, tylko przerzucili się na hybrydy plug-in, które można ładować z gniazdka, ale które nie budzą obaw o zasięg. W sierpniu ich rejestracje wzrosły o 89 proc., z 2,5 tys. do 4,7 tys. sztuk, a licząc od początku roku o 96,5 proc., z 18,6 tys. do 36,6 tys. aut.

Dla branży motoryzacyjnej w Polsce to czytelny sygnał. Klient jest gotów na elektryfikację, ale bez dopłat wybiera rozwiązania pośrednie, tańsze w zakupie i pozbawione ryzyka. Pełny elektryk pozostaje w Polsce autem flotowym i wielkomiejskim, a bez nowego programu wsparcia trudno oczekiwać, by ta struktura szybko się zmieniła.

- Reklama -

Stawka jest większa niż statystyki rejestracji

Rozjazd między Polską a resztą Unii ma też wymiar przemysłowy. Nad Wisłą działa jedno z największych w Europie zagłębi produkcji baterii i komponentów do aut elektrycznych, a krajowy rynek zbytu wspiera argumentację za kolejnymi inwestycjami. Im dłużej Polska pozostaje jedynym rynkiem Unii z malejącą sprzedażą elektryków, tym słabszy to argument w rozmowach z globalnymi koncernami, które właśnie decydują, gdzie ulokują produkcję kolejnych generacji swoich modeli.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi