Kanclerz Niemiec Friedrich Merz nie ma złudzeń co do szybkiego pokoju w Ukrainie. Jego zdaniem wojna z Rosją zakończy się dopiero wtedy, gdy jedna ze stron zostanie całkowicie wyczerpana – militarnie albo gospodarczo. O kompromisie dyplomatycznym mówi z wyraźnym pesymizmem.
W rozmowach z niemieckimi mediami Merz stwierdził, że Władimira Putina nie przekonają ani argumenty humanitarne, ani racjonalne. Według niego celem Europy powinno być doprowadzenie do sytuacji, w której Rosja nie będzie w stanie dalej prowadzić wojny – ani na froncie, ani finansowo.
Słowa kanclerza padły w momencie, gdy kolejne rozmowy pokojowe w Genewie zakończyły się bez przełomu. Negocjacje Ukrainy i Rosji, prowadzone przy udziale Stanów Zjednoczonych, trwały zaledwie dwie godziny. Prezydent Wołodymyr Zełenski mówił o pewnym postępie w sprawach wojskowych, ale w kwestiach politycznych strony ograniczyły się do samego dialogu. Największa kość niezgody pozostaje bez zmian – Rosja domaga się pełnej kontroli nad Donbasem, na co Ukraina nie może się zgodzić ze względu na swoją konstytucję.
Merz już wcześniej ostrzegał, że wojna nie skończy się szybko. Podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa mówił, że zbliża się moment, w którym Rosja może zostać poważnie osłabiona ekonomicznie, a być może także militarnie, ale ten punkt jeszcze nie został osiągnięty.
Kanclerz zasugerował również, że rosyjskie władze są dziś w pewnym sensie „uzależnione” od wojny. Według niego Kreml nie ma pomysłu, co zrobić z setkami tysięcy żołnierzy wracających z frontu, w tym z wieloma ciężko straumatyzowanymi. Utrzymywanie machiny wojennej ma być dla rosyjskich elit sposobem na kontrolowanie sytuacji wewnętrznej.
Merz nie widzi też realnych szans na szybkie odnowienie normalnych relacji z Władimirem Putinem. W jego ocenie obecny rosyjski reżim i skala przemocy sprawiają, że powrót do „business as usual” jest praktycznie niemożliwy.
Niemcy pozostają największym europejskim dostawcą pomocy wojskowej dla Ukrainy. Berlin przeznaczył już ponad 11,5 miliarda euro wsparcia do 2026 roku. Jednocześnie niemieckie władze przyznają, że własne zapasy niektórych systemów, w tym pocisków obrony powietrznej, zostały poważnie uszczuplone.
Kanclerz ostrzegł również, że świat oparty na jasnych zasadach prawa międzynarodowego w praktyce przestał istnieć. Jego zdaniem Europa musi przyjąć do wiadomości, że era polityki siły wróciła, a bezpieczeństwo i wolność nie są już dane raz na zawsze.
