Neapol bywa nazywany dzielnicą Warszawy. Za włoski proceder płacą polscy kierowcy w cenach OC

W okolicach Neapolu polskie tablice rejestracyjne stały się tak powszechne, że miasto bywa żartobliwie nazywane dzielnicą Warszawy. Za żartem stoi jednak poważny problem. Według danych Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych po Włoszech jeździ już około 60 tys. samochodów i motocykli zarejestrowanych w Polsce, o czym napisał money.pl. Zdecydowana większość z nich nigdy nie przekroczyła polskiej granicy.

- Reklama -

Mechanizm jest prosty. Włoski kierowca formalnie sprzedaje pojazd pośrednikowi, który rejestruje go na firmę w Polsce, często istniejącą wyłącznie na papierze, a następnie oddaje auto pierwotnemu właścicielowi do używania. Pojazd staje się polski tylko w dokumentach, ale korzyści są realne. Jak wylicza money.pl, podatek drogowy i składki ubezpieczeniowe spadają w ten sposób nawet o 70 proc., a mandaty za parkowanie i wykroczenia stają się trudne do wyegzekwowania.

Szkody rosną lawinowo z roku na rok

Koszty procederu widać w statystykach wypłat. Za szkody wyrządzone za granicą przez pojazdy z polskimi tablicami odpowiada PBUK, a odszkodowania wypłacone we Włoszech rosną w tempie, które trudno tłumaczyć przypadkiem. W 2024 r. wyniosły 7 mln zł, rok później 18 mln zł, a w ciągu zaledwie 8 miesięcy tego roku już 35 mln zł.

Rok Wypłaty odszkodowań we Włoszech Skala
2024 7 mln zł
2025 18 mln zł
2026 (8 miesięcy) 35 mln zł

Źródło: Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, money.pl

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Te kwoty nie rozpływają się w próżni. Wypłaty PBUK są finansowane ze składek polskich zakładów ubezpieczeń, a te przerzucają rosnące koszty na klientów. W efekcie za włoski proceder pośrednio dopłacają polscy kierowcy w cenach obowiązkowego OC.

Policja po obu stronach bierze się za pośredników

Wiceprezes PBUK Piotr Zadrożny ocenił w rozmowie z money.pl, że proceder jest silnie związany z przestępczością zorganizowaną. Organy ścigania zaczęły działać po obu stronach granicy. W marcu warszawska policja zatrzymała 7 osób podejrzanych o fałszowanie dokumentów rejestracyjnych dla ponad 1,5 tys. pojazdów. Włoska policja finansowa skonfiskowała z kolei w rejonie Neapolu przesyłkę z kilkudziesięcioma kompletami polskich tablic i dokumentów, a lokalne patrole nasiliły kontrole aut z zagranicznymi rejestracjami.

Zmienia się też otoczenie prawne. Rzym zapowiada nowe wymogi ubezpieczeniowe dla pojazdów użytkowanych na stałe we Włoszech, które mają uderzyć w konstrukcję opartą na zagranicznej rejestracji. Dla polskich urzędów wyzwaniem pozostaje natomiast weryfikacja firm zakładanych wyłącznie po to, by figurować w dowodach rejestracyjnych. Dopóki rejestracja pozostaje tania i szybka, a wymiana informacji między krajami kuleje, Neapol ma powody, by nie żegnać się z polskimi tablicami.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi