Philipp Hildebrand przez lata kierował Szwajcarskim Bankiem Narodowym, a dziś jest wiceprezesem BlackRock, największej firmy zarządzającej aktywami na świecie. Gdy ktoś taki sięga po historyczne porównania, rynek nadstawia ucha. W rozmowie ze szwedzkim dziennikiem Dagens Industri z 15 września, którą przytacza bankier.pl, Hildebrand nie owijał w bawełnę.
W zależności od danych i okresu może to być faktycznie największy boom inwestycyjny w historii, powiedział o nakładach na sztuczną inteligencję. Jego zdaniem skala wydatków na rozwój tej technologii nie ma precedensu we wcześniejszych falach inwestycyjnych.
Trend, który nie zmienił się od dekad, może drgnąć
Hildebrand zwrócił uwagę na rzecz, która ekonomistom mówi więcej niż nagłówki gazet. Trend wzrostu gospodarczego w rozwiniętych gospodarkach nigdy na długo nie wychodził poza przedział wokół 2 proc. Jeśli sztuczna inteligencja rzeczywiście podniesie produktywność, ten trend mógłby przesunąć się w stronę 3 proc. Nigdy wcześniej się to nie wydarzyło, podkreślił w rozmowie z Dagens Industri.
Dla inwestorów i rządów oznaczałoby to fundamentalną zmianę reguł gry, bo szybszy wzrost gospodarczy ułatwia obsługę długów, podnosi dochody budżetów i zwiększa zyski firm. Właśnie dlatego wielkie fundusze traktują wydatki na AI nie jak modę, lecz jak zakład o przyszły kształt światowej gospodarki.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Zobacz również:
TECHNOLOGIE · 22.09.2026Oszuści czyszczą konta bez podejrzanych linków. Nowy trik zaczyna się od zwykłego SMS-aCztery filary, na których Europa ma zbudować niezależność
W tej samej rozmowie Hildebrand wskazał cztery obszary, które jego zdaniem przesądzą o samodzielności Europy. Wymienił bezpieczeństwo i obronność, infrastrukturę cyfrową, infrastrukturę finansową, w tym systemy płatnicze i rolę dolara, oraz konkurencyjność rynków kapitałowych.
Wiceprezes BlackRock nie podał konkretnych kwot planowanych inwestycji, mówił natomiast o ogromnych nakładach kapitałowych, które będą potrzebne, aby te ambicje zrealizować. W tle pozostaje pytanie, ile z tego kapitału trafi do Europy, a ile pochłonie wyścig technologiczny za oceanem.
