Prezydent Polski to jedno z najważniejszych stanowisk w państwie, a jego wynagrodzenie regularnie budzi ciekawość Polaków. Ile zarabia Karol Nawrocki jako głowa państwa i co poza pensją dostaje w ramach urzędu? Sprawdzamy konkretne kwoty na 2026 rok.
Ile zarabia Nawrocki jako prezydent?
W 2026 roku prezydent Polski może liczyć na wynagrodzenie w wysokości około 30 886 zł brutto miesięcznie. To o 3 proc. więcej niż rok wcześniej, co jest efektem waloryzacji wynagrodzeń w sferze budżetowej. Na rękę, po odliczeniu podatku i składek, daje to mniej więcej 20 do 22 tys. zł.
| Wynagrodzenie brutto | ok. 30 886 zł / mies. |
|---|---|
| Wynagrodzenie netto (na rękę) | ok. 20 000 do 22 000 zł / mies. |
| Zmiana rok do roku | +3% |
| Stanowisko | Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej |
Z czego składa się pensja prezydenta?
Wynagrodzenie prezydenta nie jest jedną kwotą, lecz sumą kilku składników. Tworzą je wynagrodzenie zasadnicze, dodatek funkcyjny za pełnioną funkcję oraz dodatek za wysługę lat, który może podnieść pensję nawet o 20 proc. wynagrodzenia zasadniczego. Wysokość tych składników wynika wprost z przepisów, dlatego prezydent nie ustala swojej pensji samodzielnie.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Zobacz również:
LUDZIE BIZNESU · 11.08.2026Kylian Mbappé zarobki. Tyle naprawdę wynosi majątek piłkarzaPrzywileje głowy państwa
Sama pensja to nie wszystko. Prezydentowi przysługuje szereg świadczeń związanych z pełnieniem urzędu. Należą do nich bezpłatne rezydencje (Pałac Prezydencki i Belweder) wraz z opłaconymi mediami, całodobowa ochrona Służby Ochrony Państwa, dostęp do floty samochodów, śmigłowców i samolotów, a także opłacone wyżywienie podczas oficjalnych spotkań. To wszystko sprawia, że realna wartość stanowiska jest znacznie wyższa niż samo wynagrodzenie.
Emerytura po zakończeniu kadencji
Prezydent nie zostaje bez wsparcia także po zakończeniu urzędowania. Byłym prezydentom przysługuje dożywotnie świadczenie powiązane z wynagrodzeniem aktualnie urzędującej głowy państwa. Oznacza to, że wraz ze wzrostem pensji obecnego prezydenta rośnie również świadczenie jego poprzedników.
