Elon Musk zdążył już przyzwyczaić rynki do śmiałych zapowiedzi, ale tym razem jego słowa musieli na gorąco korygować własni współpracownicy. Gdy podczas telekonferencji wynikowej miliarder ogłosił, że Starlink obsłuży „większość światowego internetu” w mniej niż 10 lat, wiceprezes Gwynne Shotwell doprecyzowała, że chodzi o „znaczącą część globalnego ruchu”. Ta drobna z pozoru różnica słów wiele mówi o nerwowości wokół spółki, której akcje po publikacji wyników poleciały w dół.
Jak opisuje Bankier.pl, papiery SpaceX drożały podczas sesji o 9 proc., by w handlu posesyjnym, już po ogłoszeniu wyników, spadać nawet o 8 proc. Rano zniżka sięgała 7,63 proc. To kolejny rozdział trudnego okresu, bo od czerwcowego szczytu na poziomie 201,80 dolarów kurs stopniał już o około połowę.
Strata mniejsza od prognoz, przychody niemal podwojone
Paradoks polega na tym, że same wyniki drugiego kwartału trudno nazwać złymi. Spółka zamknęła go stratą netto 541 mln dolarów, czyli 9 centów na akcję, ale był to wynik ponad dwukrotnie lepszy od prognoz analityków. Przychody sięgnęły 7,8 mld dolarów, o 90 proc. więcej niż rok wcześniej.
Motorem wzrostu pozostaje Starlink, którego przychody zwiększyły się rok do roku o 66 proc., a liczba abonentów podwoiła się w ciągu dwunastu miesięcy do 12 mln. Do tego dochodzi nowy biznes chmurowy, który dzięki kontraktom związanym ze sztuczną inteligencją wygenerował 6,7 mld dolarów w umowach.
Zobacz również:
FINANSE · 05.08.2026GUS policzył prawdziwe zarobki Polaków. Różnica między górą a dołem robi wrażenieMusk obiecuje, zarząd studzi
Skoro liczby były lepsze od oczekiwań, źródła przeceny trzeba szukać w telekonferencji. Musk roztaczał przed inwestorami wizje, które nawet jak na niego brzmiały odważnie. Oprócz zapowiedzi dominacji nad światowym internetem stwierdził, że 100 mld dolarów przychodów „to nie żaden znak zapytania, tylko absolutne minimum”, a Starship ma w 2027 roku latać „raz dziennie”.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródełDo tych deklaracji dystans zachował sam zarząd. Poza korektą Shotwell w sprawie internetu, dyrektor finansowy Bret Johnsen sprecyzował, że chodzi o osiągnięcie rocznego tempa przychodów rzędu 100 mld dolarów w grudniu 2026 roku. Gdy prezes obiecuje więcej, niż jego własny dyrektor finansowy jest gotów potwierdzić, inwestorzy zaczynają liczyć ryzyko, a nie potencjał.
W czwartek na rynek może trafić lawina akcji
Nad kursem wisi jednak coś więcej niż słowa Muska. W czwartek 6 sierpnia wygasa blokada sprzedaży akcji, tak zwany lock-up, obejmująca ponad 911,5 mln papierów o wartości przekraczającej 100 mld dolarów. Dotychczas w wolnym obrocie znajdowało się zaledwie około 5 proc. akcji, czyli 639 mln walorów.
Przy tak płytkim rynku nagłe uwolnienie miliardowych pakietów oznacza ryzyko podażowego tsunami, bo część wczesnych inwestorów i pracowników może chcieć zrealizować zyski. Skalę nieufności rynku pokazują też pozycje krótkie, którymi inwestorzy grają na spadki akcji SpaceX, opiewające na 25 mld dolarów. Czy po czwartkowym otwarciu wrót przecena faktycznie przyspieszy, pozostaje na razie oceną analityków, a nie przesądzonym faktem.
