Paczka dawno dotarła do adresata, a po kilku dniach z konta klienta znika dodatkowa kwota, o której nikt wcześniej nie uprzedzał. Takimi praktykami platformy Furgonetka zajął się właśnie prezes UOKiK, który wszczął postępowanie i zakwestionował 9 postanowień w regulaminie serwisu, jak pisze dlahandlu.pl.
Chodzi o dopłaty naliczane już po doręczeniu przesyłki, gdy przewoźnik uzna, że paczka ważyła więcej albo miała inne wymiary, niż zadeklarował nadawca. Furgonetka nie gwarantuje przy tym klientom żadnego protokołu, zdjęć ani innych dowodów potwierdzających zasadność dopłaty. Obciążenie następuje wyłącznie na podstawie informacji od przewoźnika, bez wcześniejszej zgody konsumenta.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Wysyłka obrazów z dopłatą jak za dużą przesyłkę
Do urzędu trafiła między innymi skarga klientki, która nadała do Hiszpanii 5 oprawionych obrazów o łącznej wadze 16 kg. Za przesyłkę w jedną stronę doliczono jej 50 zł dopłaty, a za zwrot już 402,58 zł, choć parametry paczek się nie zmieniły. Z dokumentów wynikało przy tym, że 2 paczki ważące po 5 kg miały w drodze powrotnej ważyć łącznie ponad 30 kg.
| Postępowanie UOKiK wobec Furgonetki | Szczegóły |
|---|---|
| zakwestionowane postanowienia regulaminu | 9 |
| przykładowa dopłata za zwrot przesyłki | 402,58 zł |
| termin na złożenie reklamacji | 3 dni |
| maksymalna kara | do 10 proc. rocznego obrotu |
Zobacz również:
TECHNOLOGIE · 18.08.2026Allegro włącza sztuczną inteligencję do zakupów. Wystarczy opisać, czego szukaszReklamacja u pośrednika, decyzja u przewoźnika
Wątpliwości urzędu budzi także ścieżka reklamacyjna. Klient składa reklamację do Furgonetki, ta przekazuje ją przewoźnikowi, z którym konsument nie ma żadnej umowy, i to właśnie przewoźnik ostatecznie rozstrzyga spór. Sporną kwotę trzeba przy tym zapłacić od razu, a na złożenie reklamacji są tylko 3 dni. Konsumenci powinni wiedzieć, za co i w jakich okolicznościach płacą, a dopłaty za przesyłki wymagają ich zgody, podkreśla prezes UOKiK Tomasz Chróstny. Jeśli zarzuty się potwierdzą, spółce grozi kara sięgająca 10 proc. rocznego obrotu.
