Po bardzo dobrym poprzednim sezonie europejscy rolnicy ograniczyli tegoroczne nasadzenia ziemniaków. Potem przyszły susza i wyjątkowo wysokie temperatury, które dokończyły dzieła. Jak pisze dlahandlu.pl, słabszy rok zapowiada się na całym kontynencie, a szczególnie trudna sytuacja panuje we Francji i w Niemczech. Rachunek za to zapłacą klienci sklepów i restauracji, bo droższy surowiec przełoży się na ceny frytek, chipsów i dań z ziemniaków.
Rolnik z Lubelszczyzny: będzie o 20-30 proc. mniej
Kamil Gągoł, rolnik z Lubelszczyzny, w rozmowie z Radiem ZET nie ma wątpliwości co do skali problemu. „Na pewno ziemniaków będzie mniej niż w zeszłym roku, to jest pewne. Myślę, że to będzie około 20-30 proc. mniej” ocenia. Jego zdaniem ceny rosną już teraz, ale prawdziwa podwyżka stanie się widoczna na początku przyszłego roku, gdy towaru zacznie po prostu brakować.
„Domyślam się, że w restauracjach kopytka, kluski śląskie, placki ziemniaczane mogą się stać towarem luksusowym” przewiduje rolnik.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
| Kryzys ziemniaczany w pigułce | Sytuacja |
|---|---|
| Spadek zbiorów według rolników | około 20-30 proc. |
| Najbardziej dotknięte kraje | Francja i Niemcy |
| Ziemniaki przemysłowe | według KRIR ceny mogą sięgnąć nawet 300 euro |
| Kiedy podwyżki w sklepach | początek przyszłego roku |
Zobacz również:
BIZNES · 10.09.2026Żabka sprzedaje dwa centra logistyczne za 110 mln euro. Wyprowadzki jednak nie będziePrzemysł szuka surowca na frytki i chipsy
Kłopoty widać już nie tylko na polach, ale i w skupie. Gustaw Jędrejek, członek zarządu Krajowej Rady Izb Rolniczych, zwraca uwagę, że przetwórcy mają coraz większy problem ze zdobyciem odpowiedniego surowca. „Poszukiwane są ziemniaki przemysłowe na frytki czy chipsy. Ich cena poszybowała w górę. No ale jeśli ich nie ma, to mogą kosztować nawet 300 euro, a to nic nie zmieni” tłumaczy.
Jędrejek przyznaje zarazem, że rynkowi brakuje wiarygodnych danych o skali strat. „Wiemy, że wystąpiły duże straty, a jednak GUS podaje, że to są niewielkie różnice w stosunku do poprzedniego roku. Dlatego podejrzewam, że nikt odpowiedzialnie nie powie, ile mniej będziemy mieli ziemniaków i jak będą się kształtować ceny” mówi przedstawiciel izb rolniczych.
