W norweskim parlamencie od miesięcy przybywało projektów ustaw pisanych zaskakująco gładkim, urzędowym językiem. Dziennik Aftenposten postanowił sprawdzić, skąd ta nagła płynność pióra u posłów, i przepuścił przez specjalistyczne oprogramowanie 325 poselskich projektów złożonych między październikiem 2025 r. a sierpniem 2026 r. Wyniki, które opisał we wtorek, wywołały w Oslo polityczną burzę.
Co trzeci projekt z odciskiem palca maszyny
Jak pisze bankier.pl za PAP, do analizy wykorzystano narzędzie Pangram, które wykrywa treści generowane przez sztuczną inteligencję ze skutecznością sięgającą 97,5 proc. W 112 projektach ustaw znalazł się tekst wygenerowany przez AI, a 5 projektów maszyna przygotowała w całości. Dla porównania badacze sprawdzili też 290 poselskich inicjatyw z lat 2021 i 2022, a więc sprzed ery ChatGPT. Wszystkie były napisane przez ludzi.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Najwięcej emocji budzi przypadek Socjalistycznej Lewicy. Partia, która publicznie domagała się oznaczania treści generowanych przez AI, złożyła projekt przepisów chroniących prawa autorskie twórców właśnie przed sztuczną inteligencją. Analiza wykazała, że ten projekt powstał w 100 proc. z udziałem AI, a Socjalistyczna Lewica miała najwyższy średni udział maszynowych treści w swoich dokumentach, przekraczający 25 proc. Do w pełni wygenerowanych tekstów należał także projekt Partii Liberalnej dotyczący zbadania warunków członkostwa Norwegii w Unii Europejskiej.
Zobacz również:
TECHNOLOGIE · 22.09.2026Google sfinansuje rozbudowę elektrowni jądrowych. Za apetyt AI na prąd nie zapłacą zwykli odbiorcyPremier wzywa do kontroli nad modelami AI
Sprawa wyszła poza granice Norwegii. Premier Jonas Gahr Stoere wspólnie z prezydentem Finlandii Alexandrem Stubbem wezwali do międzynarodowej kontroli nad zaawansowanymi modelami sztucznej inteligencji. Obaj politycy proponują, by najpotężniejsze systemy przechodziły obowiązkowe testy jeszcze przed dopuszczeniem do użytku, podobnie jak leki czy samoloty. Norweski przypadek pokazuje, że pytanie o granice używania AI w polityce przestało być teoretyczne, skoro maszyny piszą już przepisy, które mają regulować je same.
