Do kalendarzowej zimy zostały nieco ponad 4 miesiące, a w europejskiej energetyce właśnie teraz waży się to, ile gazu trafi do podziemnych zbiorników przed sezonem grzewczym. Tegoroczne tempo tłoczenia surowca odbiega od tego, do czego Europa przyzwyczaiła się w poprzednich latach.
Jak pisze bankier.pl, unijne magazyny gazu są obecnie zapełnione w około 62 proc. Zgodnie ze złagodzonymi w tym roku przepisami kraje Unii mają osiągnąć poziom co najmniej 80 proc. w terminie między 1 października a 1 grudnia. Wcześniej obowiązywał sztywniejszy cel 90 proc., od którego dopuszczono odstępstwo o 10 pkt proc., a w razie szczególnych trudności o kolejne 5 pkt proc.
Komisja Europejska nie widzi powodów do paniki
Rzeczniczka Komisji Europejskiej Eva Hrnczirzova przyznała, że tempo jest nieco wolniejsze niż w poprzednich latach, ale w jej ocenie napełnianie magazynów nadal idzie dobrze. Bruksela deklaruje, że stale monitoruje sytuację i w razie potrzeby jest gotowa zwołać nadzwyczajne posiedzenie grupy koordynacyjnej do spraw gazu.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Komisja przypomina jednocześnie, skąd surowiec płynie dziś do Europy. Największym dostawcą gazu do Unii pozostaje Norwegia, a drugie miejsce zajmują Stany Zjednoczone, które sprzedają na Stary Kontynent gaz skroplony LNG.
Zobacz również:
BIZNES · 19.08.2026Popularne leki na kaszel kupisz tylko z numerem PESEL. Ministerstwo szykuje nowe zasadyZbiorniki pełnią rolę zimowej poduszki
Podziemne magazyny pokrywają w szczycie sezonu istotną część unijnego zużycia gazu, dlatego ich stan na początku jesieni co roku przyciąga uwagę rynków i polityków. Im mniej surowca uda się zgromadzić przed mrozami, tym mocniej ceny reagują potem na każdą falę chłodu i każde zakłócenie dostaw. Właśnie dlatego unijne przepisy wyznaczają państwom członkowskim konkretne poziomy zapełnienia i terminy, z których wykonania rozlicza je Komisja.
