Najbogatszy człowiek Europy ma 77 lat i nie chce oddać władzy. Tak jego dzieci walczą o tron

Przy rodzinnym stole najbogatszego człowieka Europy kolacja potrafi zamienić się w egzamin. Jak opisuje dziennik „Le Monde”, 77-letni Bernard Arnault przepytuje przy nim własne dzieci z przyszłości firmy, tak jakby deser był ustną obroną strategii. Stawką tych rodzinnych quizów jest imperium luksusu wyceniane na około 143 mld dolarów, do którego należą Dior, Louis Vuitton, Moet & Chandon, Tiffany & Co., Dom Perignon i Bulgari.

- Reklama -

Francuska prasa nie ma wątpliwości, że w tle trwa gra o schedę, którą trudno nie porównywać do głośnego serialu „Sukcesja”. Jak pisze bankier.pl, dzieci Arnaulta zajmują stanowiska kierownicze w LVMH i każde z nich było przygotowywane do przejęcia tronu. Problem w tym, że tron jest jeden, a ojciec nie kwapi się, by z niego zejść.

Patriarcha zaprzecza, prasa widzi co innego

Sam Arnault odpiera sugestie o rodzinnym konflikcie w swoim stylu. „Nasza rodzina to nie włoska opera. Jesteśmy zjednoczeni”, zapewnia twórca LVMH. To zdanie miało uciąć spekulacje, ale przy okazji potwierdziło, że pytania o napięcia w klanie Arnaultów zadają dziś wszyscy.

Reportaż „Le Monde” rysuje jednak obraz mniej idylliczny: rywalizację rodzeństwa podsycaną przez samego ojca, który testuje dzieci i porównuje ich wyniki. W firmie, w której władza od pół wieku należy do jednego człowieka, każdy awans któregokolwiek z potomków jest odczytywany jak ruch na szachownicy sukcesji.

Imperium, w którym krawat konkurencji to nietakt

Ten sam reportaż odsłania, jak daleko sięga kontrola patriarchy nad detalami. W LVMH źle widziany jest choćby krawat Hermes, marki spoza imperium. Opisano przypadek, w którym asystent odbierał gościom takie krawaty przed spotkaniem i zwracał je po jego zakończeniu. Arnault skomentował to krótko: „To kwestia dobrych manier”.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Znacznie poważniej brzmią zarzuty dotyczące wyglądu pracowników. Według „Le Monde” od kobiet zatrudnianych w imperium oczekiwano, że będą „młode, ładne i szczupłe”. W tym kontekście przytoczono także wypowiedź Arnaulta, który na uwagę o jednorodnym wyglądzie zatrudnianych osób miał odpowiedzieć: „Przepraszam za ten brak różnorodności sylwetkowej. Poruszę tę kwestię”. Trudno ocenić, ile w tej deklaracji skruchy, a ile ironii, i właśnie ta dwuznaczność stała się paliwem dla krytyków.

Korona bez daty przekazania

Najwięcej emocji budzi jednak to, czego w tej historii wciąż brakuje: nazwiska następcy i daty przekazania władzy. Arnault w wieku 77 lat pozostaje w pełni sił i nic nie wskazuje, by planował szybkie odejście. Im dłużej patriarcha zwleka z decyzją, tym bardziej rywalizacja między jego dziećmi przypomina wyścig bez mety.

Dla rynku ta niepewność ma realne znaczenie, bo od tego, kto przejmie stery, zależy przyszłość największego koncernu dóbr luksusowych na świecie. Na razie jedyne, co wiadomo na pewno, to że sukcesja po francusku rozgrywa się dokładnie tak, jak lubi ją opisywać prasa: w białych rękawiczkach, przy rodzinnym stole i bez jednego zbędnego słowa na zewnątrz.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi