Niecałe trzy złote za litr oleju napędowego przy ponad siedmiu złotych na krajowych stacjach. Takie zestawienie, oparte na danych o dostawach Grupy Orlen na rynek ukraiński, w kilkanaście godzin obiegło media społecznościowe i wywołało falę oburzenia. Koncern odpowiedział komunikatem, w którym wskazuje, że porównano dwie zupełnie różne kategorie cenowe.
Wyliczenie, które wywołało burzę
Punktem zapalnym stała się publikacja w serwisie X. Dziennikarz Piotr Nisztor podał, że w 2025 r. Grupa Orlen dostarczyła na rynek ukraiński ponad 2,43 mld litrów oleju napędowego, a łączna wartość tych dostaw wyniosła 7,16 mld zł. Z prostego działania wychodzi średnia cena na poziomie około 2,94 zł za litr, wraz z transportem do granicy. Liczbę tę zaczęto zestawiać ze średnimi cenami detalicznymi na polskich stacjach, wynoszącymi od 7,26 do 7,85 zł za litr, co uruchomiło lawinę komentarzy o paliwie sprzedawanym za bezcen.
Odpowiedź koncernu: to dwie różne kategorie
Spółka uznała takie porównanie za metodologiczny błąd. W oświadczeniu przekazanym portalowi money.pl Grupa Orlen wskazała, że zestawiono hurtową cenę eksportową netto z krajową ceną detaliczną, która zawiera podatek VAT, akcyzę oraz inne krajowe obciążenia fiskalne. Te obciążenia nie są doliczane do wolumenów przeznaczonych na eksport. To zaś sprawia, że nominalna cena sprzedaży za granicę jest z definicji niższa od kwoty, którą polski kierowca płaci przy dystrybutorze.
Jak powstaje cena eksportowa?
Sam mechanizm ustalania stawek koncern opisuje jako standardowy. Wycena paliw na eksport opiera się na formułach rynkowych, w których punktem odniesienia są światowe notowania paliw, a do nich doliczane są koszty logistyczne oraz marża sprzedawcy. Spółka podkreśla przy tym komercyjny charakter całej współpracy. Sprzedaż produktów ropopochodnych do Ukrainy w 2025 r., obejmująca poza olejem napędowym również benzyny silnikowe oraz paliwo lotnicze Jet A-1, prowadzona była na zasadach w pełni handlowych, a koncern deklaruje, że generuje na tych transakcjach zysk, tak samo jak na innych operacjach tego typu.
Relacja cen odwrócona po odjęciu podatków
Najważniejszy fragment odpowiedzi dotyczy porównania na tej samej podstawie. Orlen poinformował, że po odliczeniu podatków oraz pozostałych krajowych obciążeń fiskalnych od polskiej ceny paliwa relacja cenowa się odwraca. Zgodnie z deklaracją spółki średnia krajowa cena hurtowa w Polsce, obliczona na porównywalnej bazie netto, była niższa od średniej ceny paliw eksportowanych na rynek ukraiński. Innymi słowy, w ocenie koncernu odbiorca krajowy nie płacił za surowiec więcej niż odbiorca zagraniczny, a różnica na stacji wynika z konstrukcji polskiego systemu podatkowego.
Dlaczego takie porównania łatwo się rozchodzą?
Cała sprawa dobrze pokazuje mechanizm, który działa niezależnie od branży. Zestawienie dwóch liczb wyrwanych z różnych systemów rozliczeń daje wynik efektowny i łatwy do zapamiętania, a wyjaśnienie różnicy wymaga wejścia w akcyzę, VAT i formuły hurtowe, czyli materię, która w mediach społecznościowych rozchodzi się znacznie gorzej. Dla czytelnika praktyczny wniosek jest jeden: przy porównywaniu cen paliw trzeba sprawdzić, czy obie kwoty są podane w tej samej kategorii, hurtowej czy detalicznej, oraz czy obie zawierają podatki. Bez tego nawet poprawnie policzona średnia prowadzi do fałszywego obrazu.
