Polski rynek chipów urośnie pięciokrotnie do 2035 r. BGK wskazuje atut, który wygrywa z krzemem

W laboratorium Instytutu Wysokich Ciśnień PAN powstają monokryształy azotku galu o rekordowo niskiej liczbie defektów, wytwarzane metodą, jakiej nie ma nikt inny na świecie. To właśnie wokół takich kompetencji Bank Gospodarstwa Krajowego buduje scenariusz, w którym Polska zarabia na chipach miliardy dolarów, nie wydając setek miliardów na fabryki. Z raportu BGK „Technologie kluczowe: półprzewodniki jako zasób strategiczny dla Polski”, opisywanego przez rp.pl i bankier.pl, wynika, że krajowy rynek półprzewodników urośnie z 5,1 mld dolarów obecnie do 23,7 mld dolarów w 2035 r.

- Reklama -

Wzrost o 17 proc. rocznie, szybciej niż świat

Pięciokrotny wzrost w dekadę oznacza, że polski rynek ma się rozwijać w tempie blisko 17 proc. rocznie, podczas gdy średnia globalna to około 10 proc. Cały światowy rynek półprzewodników ma być w 2035 r. wart blisko 2,1 bln dolarów. Stawka jest więc taka, że nawet niewielki wycinek tego tortu przekłada się na miliardy dolarów przychodów i tysiące wysokopłatnych miejsc pracy.

BGK nie namawia przy tym Polski do kopiowania Tajwanu. Budowa najnowocześniejszych fabryk krzemowych to wydatki idące w dziesiątki miliardów dolarów na pojedynczy zakład i wyścig, w którym pozycje są już rozdane. „Polska nie musi konkurować z globalnymi liderami” w najbardziej kapitałochłonnych segmentach produkcji, przekonuje cytowany przez bankier.pl Jarosław Kamiński, dyrektor departamentu innowacji biznesowych BGK. Zamiast tego bank wskazuje cztery obszary: projektowanie układów scalonych, energoelektronikę, fotonikę oraz montaż, testowanie i zaawansowane pakowanie chipów.

Azotek galu, czyli polska specjalność

Najciekawszym atutem jest azotek galu, materiał uznawany za następcę krzemu w elektronice dużych mocy. Układy oparte na GaN pozwalają ograniczyć straty energii nawet o połowę w porównaniu z tradycyjnym krzemem i pracują przy wysokich temperaturach oraz częstotliwościach, co czyni je kluczowymi dla ładowarek, aut elektrycznych, wojska i infrastruktury 5G. Jak podaje rp.pl, Instytut Wysokich Ciśnień PAN dysponuje unikatową w skali świata amonotermalną metodą hodowli monokryształów GaN.

Krajowy rynek komponentów z azotku galu ma urosnąć z 24,9 mln dolarów do 222,3 mln dolarów w 2035 r., czyli niemal dziewięciokrotnie. Drugim mocnym polem jest tak zwany back-end, czyli montaż, testowanie i pakowanie gotowych układów. „Tam dziś toczy się wyścig napędzany przez AI i tu mamy realne atuty” mówi cytowany przez rp.pl Łukasz Bojar, wiceprezes firmy Senetic.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Segment Obecnie Prognoza na 2035 r. Skala wzrostu
Polski rynek półprzewodników 5,1 mld dol. 23,7 mld dol.

prawie 5 razy

Krajowy rynek komponentów GaN 24,9 mln dol. 222,3 mln dol.

prawie 9 razy

Światowy rynek półprzewodników rośnie ok. 10 proc. rocznie ok. 2,1 bln dol.

ok. 2 razy

Źródło: raport BGK „Technologie kluczowe: półprzewodniki jako zasób strategiczny dla Polski”

5 tys. pracowników, ale 92 proc. u zagranicznych gigantów

Raport pokazuje też słabość obecnego układu sił. W polskim segmencie montażu, testowania i pakowania chipów pracuje już ponad 5 tys. osób, ale 92 proc. tych miejsc pracy przypada na firmy międzynarodowe. Jak wylicza rp.pl, ponad trzy czwarte zatrudnienia koncentruje się w zakładach Intela i Trumpf Hüttinger. Polskie firmy i instytuty grają więc na razie rolę poddostawców w cudzych łańcuchach wartości.

Główną barierą pozostaje tak zwana dolina śmierci, czyli przepaść między badaniami laboratoryjnymi a wdrożeniem rynkowym. BGK rekomenduje finansowanie pomostowe, pilotażowe linie produkcyjne oraz regionalne huby innowacji, między innymi w korytarzu Drezno, Praga, Wrocław oraz w Gdańsku, Warszawie i Krakowie. Pieniądze na stole już leżą. Sam europejski Chips Act przewiduje blisko 45 mld dolarów wsparcia do 2030 r., a po te środki sięgają dziś przede wszystkim najwięksi gracze. Od tego, czy Polska zdąży ustawić się w kolejce ze swoim azotkiem galu i pakowaniem chipów, zależy, czy prognozowane 23,7 mld dolarów zostanie w kraju, czy znów przepłynie przez Polskę tranzytem.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi