Przez dekady leżały na dole sklepowej półki i kosztowały grosze. Puszka sardynek była synonimem taniego, szybkiego posiłku, po który sięgali studenci i oszczędni klienci. Teraz coraz częściej trzeba jej w sklepie po prostu poszukać. Jak pisze dlahandlu.pl, sardynki stają się towarem premium, a braki na półkach potwierdzają wielkie europejskie sieci.
Maroko przykręciło kurek z rybami
Źródło problemu leży u największego dostawcy. Połowy u wybrzeży Maroka, skąd pochodzi znaczna część sardynek trafiających do europejskich przetwórni, spadły z około 925 tys. ton w 2022 r. do około 525 tys. ton w 2024 r. To ubytek przekraczający 40 proc. w zaledwie dwa lata. Na dodatek od lutego 2026 r. eksport świeżych i mrożonych sardynek z Maroka wymaga specjalnego zezwolenia, co dodatkowo ogranicza dostawy.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
| Połowy sardynek w Maroku | Wielkość |
|---|---|
| 2022 r. | około 925 tys. ton |
| 2024 r. | około 525 tys. ton |
| Spadek | ponad 40 proc. |
Źródło: dlahandlu.pl
Zobacz również:
BIZNES · 02.09.2026Francja nakłada opłaty na Shein, Temu i AliExpress. Do dżinsów dojdzie 9 euro, do kurtki 12Moda na sardynki napędza popyt
Kurczącej się podaży towarzyszy rosnący apetyt klientów. Sardynki przeżywają renesans jako tani do niedawna sposób na białko i kwasy omega-3, a w mediach społecznościowych promowane są jako zdrowy element diety. Efekt jest łatwy do przewidzenia. Puszki z wyższej półki osiągają już ceny do 6,90 euro za sztukę, a problemy z dostępnością potwierdzają niemieckie sieci Rewe i Aldi. Produkt, który przez lata uchodził za budżetowy, na oczach klientów zmienia się w delikates.
