Segregacja śmieci przestaje być anonimowa. Od maja w jednym z polskich miast rusza system, który pozwoli przypisać odpady do konkretnych gospodarstw domowych. To zmiana, która ma poprawić jakość segregacji, ale jednocześnie budzi spore emocje.
Nowe rozwiązanie zostanie wprowadzone pilotażowo w Jarosławiu. Każde gospodarstwo otrzyma specjalne naklejki z unikalnymi kodami, które trzeba będzie umieszczać na workach przed ich wystawieniem. Zasada jest prosta: jeden worek, jeden kod przypisany do konkretnego adresu.
Dzięki temu w przypadku błędów w segregacji będzie można dokładnie ustalić, skąd pochodzą odpady. To duża zmiana w porównaniu do obecnego systemu, w którym odpowiedzialność często rozkłada się na wszystkich mieszkańców bloku czy osiedla.
Dziś wystarczy jeden źle posegregowany worek, by konsekwencje finansowe poniosła cała wspólnota. Nowy system ma to zmienić i sprawić, że każdy będzie odpowiadał za własne śmieci.
Miasto podkreśla jednak, że na początek nie chodzi o karanie. Worki bez kodów nadal będą odbierane, a system ma przede wszystkim pomóc w edukacji i poprawie jakości segregacji. Dopiero później możliwe są dalsze kroki, w tym ewentualne sankcje.
Zmiany nie są przypadkowe. Samorządy są pod coraz większą presją ze strony Unii Europejskiej. Niewystarczające poziomy recyklingu mogą oznaczać wysokie kary finansowe, dlatego miasta szukają sposobów na uszczelnienie systemu.
Nowe rozwiązanie ma też ograniczyć problem podrzucania śmieci przez osoby spoza danej nieruchomości. W praktyce oznacza to, że koszty wywozu mają być bardziej powiązane z rzeczywistym zachowaniem mieszkańców, a nie błędami innych.
Nie brakuje jednak obaw. Część osób zwraca uwagę na kwestie prywatności. Analiza zawartości śmieci przypisanych do konkretnego adresu może – przynajmniej teoretycznie – pozwolić na wyciąganie wniosków o stylu życia mieszkańców.
Z drugiej strony podkreśla się, że same kody nie zawierają danych osobowych. Są jedynie identyfikatorami działającymi w zamkniętym systemie, do którego dostęp mają wyłącznie uprawnione instytucje.
Na razie Jarosław będzie testował rozwiązanie jako pierwszy. Jeśli się sprawdzi, podobne systemy mogą pojawić się w kolejnych miastach.
źródło: infor
