Podczas gdy Europa domyka harmonogramy odchodzenia od węgla, największa demokracja świata wciska pedał do podłogi. Indie planują zwiększyć moce swoich elektrowni węglowych z 224 GW do 315 GW do lat 2035-2036, a roczne wydobycie podnieść do 1,58 mld ton już w 2030 r. Jak opisuje portal wnp.pl, na tym zwrocie chcą zarobić polskie firmy górniczego zaplecza, które w kraju patrzą na kurczący się rynek.
Węgiel ma dawać Indiom połowę prądu jeszcze przez dekadę
Indyjskie plany nie zostawiają złudzeń co do kierunku. Węgiel ma odpowiadać za około 50 proc. produkcji energii elektrycznej w Indiach do lat 2035-2036. Powodem jest lawinowo rosnące zapotrzebowanie na prąd, potrzeby gospodarki i bezpieczeństwa żywnościowego oraz ograniczenia w dostępności źródeł odnawialnych, które nie nadążają za popytem. Energetyka cieplna pozostanie z nami na długo, mówi cytowany przez wnp.pl Aadhar Raj.
To nie jest odosobniony przypadek na mapie świata. W ogłoszonym w ten weekend porozumieniu handlowym z Waszyngtonem, które opisywał bankier.pl, Chiny zobowiązały się do zakupu 1 mln ton amerykańskiego węgla. Azjatyckie mocarstwa traktują ten surowiec jako fundament bezpieczeństwa energetycznego, niezależnie od równolegle prowadzonych inwestycji w atom i odnawialne źródła.
Polskie konsorcjum chce budować kopalnie pod klucz
Na indyjską koniunkturę odpowiedzią ma być InfraDeep, konsorcjum zawiązane pod koniec ubiegłego roku przez spółki polskiego zaplecza górniczego. W jego skład wchodzą Lubelski Węgiel Bogdanka, Patentus, Martech-Plus, Węglokoks oraz Grupa Powen-Wafapomp. Ambicją konsorcjum jest wyjście na rynek indyjski z całościowym programem budowy kopalń, o czym mówi cytowany przez wnp.pl Sławomir Krenczyk.
Oferta ma obejmować kompletne rozwiązania technologiczne, od projektowania wyrobisk przez maszyny i systemy odwadniania po szkolenie załóg. Polskie firmy sprzedawałyby więc nie tyle sam sprzęt, ile kompetencje budowane przez dekady w jednym z najtrudniejszych geologicznie zagłębi Europy.
Zobacz również:
BIZNES · 26.09.2026Z Polski zniknęło już 5 fabryk AGD. Każda zamknięta pociąga za sobą trzy razy tyle miejsc pracyEksport doświadczenia, które w kraju traci rynek
Dla spółek okołogórniczych zagraniczna ekspansja to kwestia przetrwania. Krajowy rynek zbytu kurczy się wraz z harmonogramem zamykania kopalń, a kompetencje inżynierskie i produkcyjne zgromadzone wokół śląskiego i lubelskiego górnictwa nie znajdą w Polsce nowych nabywców. Indie, które budują nowe szyby zamiast je zasypywać, są naturalnym kierunkiem dla tego eksportu.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Precedensy już istnieją. Polskie maszyny górnicze i systemy pompowe od lat trafiają na rynki azjatyckie i południowoamerykańskie, ale dotąd sprzedawano je pojedynczo, przez pośredników lub w ramach cudzych projektów. Formuła konsorcjum pozwala startować po kontrakty, których żadna z firm nie udźwignęłaby samodzielnie.
Okno możliwości nie będzie otwarte wiecznie
Konkurencja o indyjskie zamówienia jest globalna, od chińskich koncernów po dostawców z Australii i Niemiec. Atutem Polaków jest doświadczenie w górnictwie głębinowym prowadzonym w trudnych warunkach oraz cena wciąż niższa niż u zachodnich rywali. Słabością pozostaje skala i brak politycznego wsparcia, jakim dysponują chińscy konkurenci z państwowymi bankami za plecami.
Jeśli jednak indyjski program rozbudowy mocy węglowych utrzyma zapowiadane tempo, zamówień wystarczy dla wielu graczy. Dla polskich firm z InfraDeep to być może ostatnia okazja, by kapitał wiedzy zgromadzony w krajowym górnictwie spieniężyć, zanim razem z nim przejdzie na emeryturę.
