Z polskich podstawówek zniknęło ponad 550 tys. uczniów. To największy ubytek w całej Unii

Wrześniowe rozpoczęcie roku szkolnego z każdym kolejnym rocznikiem wygląda w Polsce skromniej. Klasy, w których jeszcze dekadę temu brakowało miejsc, dziś świecą pustkami, a dane statystyków pokazują skalę tego zjawiska bez żadnych niedomówień. Według Eurostatu liczba uczniów polskich szkół podstawowych spadła z 2,15 mln w 2014 r. do 1,6 mln w 2024 r. Na dane zwrócił uwagę bankier.pl.

- Reklama -

Oznacza to ubytek ponad 550 tys. dzieci w ciągu zaledwie dziesięciu lat, czyli spadek o 25,7 proc. Żaden inny kraj Unii Europejskiej nie zanotował w tym czasie tak głębokiego zjazdu.

Unia w górę, Polska najmocniej w dół

Kierunek, w którym zmierza Polska, wyraźnie odstaje od reszty wspólnoty. W całej Unii liczba uczniów podstawówek wzrosła w tej samej dekadzie z około 22,5 mln do 23,2 mln, czyli o 2,9 proc. Spadki poza Polską odnotowały jedynie nieliczne kraje, wśród nich Chorwacja z wynikiem minus 10,3 proc. i Portugalia z ubytkiem 10 proc. Na drugim biegunie znalazły się Luksemburg ze wzrostem o 21,4 proc. oraz Słowenia z wynikiem plus 18,2 proc.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Kraj Zmiana liczby uczniów podstawówek 2014-2024
Polska minus 25,7 proc.
Chorwacja minus 10,3 proc.
Portugalia minus 10 proc.
Cała Unia Europejska plus 2,9 proc.
Słowenia plus 18,2 proc.
Luksemburg plus 21,4 proc.
Źródło: Eurostat

W klasach coraz luźniej, ale to nie miara jakości

Kurczące się roczniki zmieniają też statystyki kadrowe. W skali Unii na jednego nauczyciela przypadało w 2024 r. średnio 13,3 ucznia wobec 14,2 dekadę wcześniej. Najmocniej wskaźnik spadł w Bułgarii, z 17,8 do 10,4, oraz w Słowenii, z 15,9 do 10,8. Najluźniej jest w Grecji, gdzie na nauczyciela przypada 7,4 ucznia, a najciaśniej w Rumunii z wynikiem 18,2. Powyżej 15 uczniów na nauczyciela mają też Niemcy, Holandia, Czechy i Francja.

Eurostat zastrzega przy tym, że wskaźnika liczby uczniów na nauczyciela nie należy utożsamiać ze średnią wielkością klasy ani traktować jako bezpośredniej miary jakości edukacji. Dla Polski wymowa danych pozostaje jednak jednoznaczna, bo pustoszejące podstawówki to zapowiedź kurczących się roczników, które za kilka lat wejdą na rynek pracy.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi