Formalnie SpaceX dopiero przygotowuje się do wejścia na giełdę. W praktyce inwestorzy ustawili się w kolejce po akcje firmy Elona Muska w takiej liczbie, że popyt nawet czterokrotnie przekracza wielkość oferty. Mowa o debiucie, który z wyceną sięgającą 1,8 biliona dolarów ma być największą pierwszą ofertą publiczną w historii rynków.
Popyt sięga 150 mld dolarów przy ofercie 75 mld
Z ustaleń agencji Reuters wynika, że zainteresowanie inwestorów debiutem giełdowym SpaceX sięgnęło około 150 mld dolarów. To niemal dwa razy więcej niż kwota 75 mld dolarów, jaką firma planowała pozyskać z rynku. Najnowsze dane idą jednak jeszcze dalej. Według źródeł zaznajomionych ze sprawą wskaźnik nadsubskrypcji transakcji wynosi obecnie od trzy i pół do czterech razy planowaną wielkość oferty.
Innymi słowy, na każdą dostępną akcję przypada od trzech do czterech zainteresowanych nabywców. Banki zarządzające ofertą poinformowały inwestorów, że popyt dodatkowo wzrósł po spotkaniach z kierownictwem spółki. Część inwestorów instytucjonalnych złożyła zlecenia na akcje o wartości około 10 mld dolarów lub więcej każdy. Co istotne, alokacje w części instytucjonalnej mają koncentrować się na dużych firmach zarządzających aktywami stosujących strategię „long only”, czyli kupna i długoterminowego trzymania akcji, a nie spekulacji.
Wycena 1,8 biliona dolarów. Rekord, który bije Saudi Aramco
Skala całej operacji nie ma precedensu. SpaceX zamierza zaoferować inwestorom publicznym 555,6 mln akcji klasy A po stałej cenie 135 dolarów za sztukę. Pozwoli to pozyskać około 75 mld dolarów, a docelowo, z opcją dla subemitentów, nawet do 86 mld dolarów. To czyni ofertę SpaceX największym IPO w historii.
Dotychczasowym rekordzistą był saudyjski koncern naftowy Saudi Aramco, który w 2019 r. pozyskał z rynku około 29,4 mld dolarów. Oferta SpaceX jest więc niemal trzykrotnie większa. Sama wycena spółki ma sięgnąć około 1,8 biliona dolarów, co stawia firmę Muska w jednym szeregu z największymi technologicznymi gigantami świata. Dla porównania, Facebook, dziś Meta, wchodził na giełdę w 2012 r. z kapitalizacją 81 mld dolarów i przez lata pozostawał rekordzistą pod względem wyceny na starcie wśród amerykańskich IPO. SpaceX ma zadebiutować przy wartości ponad dwudziestokrotnie wyższej.
Debiut zaplanowano na 12 czerwca 2026 r. Akcje mają być notowane na giełdzie Nasdaq oraz Nasdaq Texas pod symbolem SPCX.
Co napędza apetyt inwestorów?
Nadzwyczajny popyt na akcje SpaceX wynika z unikalnej pozycji firmy na dwóch rynkach jednocześnie. Pierwszym jest biznes wynoszenia rakiet na orbitę, w którym SpaceX zdominował segment dzięki technologii rakiet wielokrotnego użytku, znacząco obniżającej koszt każdej misji. Drugim jest Starlink, czyli satelitarna sieć internetowa, która stała się głównym motorem przychodów spółki i obejmuje zasięgiem coraz większą część świata.
Apetyt inwestorów dodatkowo podsycił sam Elon Musk, który krótko dołączył do spotkań na Zoomie z potencjalnymi inwestorami, podczas gdy najwyżsi menedżerowie spółki prowadzili prezentacje instytucjonalne. Z prospektu emisyjnego wynika, że w ubiegłym roku SpaceX wygenerował 18,7 mld dolarów przychodu, notując przy tym 2,6 mld dolarów straty operacyjnej, co odzwierciedla gigantyczne nakłady inwestycyjne firmy na rozwój systemu Starship i rozbudowę konstelacji Starlink.
Musk zachowuje pełną kontrolę
Kluczowym elementem konstrukcji oferty jest zachowanie pełnej decyzyjności przez założyciela. Elon Musk nie sprzedaje w ramach IPO żadnej ze swoich akcji. Dzięki strukturze akcji dwuklasowej, w której Musk kontroluje 5,22 mld akcji klasy B dających po 10 głosów każda, zachowa on 82,4 proc. ogólnej liczby głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy.
To zaś oznacza, że inwestorzy publiczni kupujący akcje klasy A, gdzie jedna akcja daje jeden głos, będą mieli znikomy wpływ na strategię spółki. Innymi słowy, mimo gigantycznej oferty i miliardów dolarów napływających od inwestorów zewnętrznych, kontrola nad SpaceX pozostanie w rękach jednego człowieka. To rozwiązanie typowe dla spółek technologicznych zakładanych przez silnych założycieli, ale w przypadku SpaceX szczególnie wyraźne ze względu na skalę przewagi głosów.
Entuzjazm kontra ostrożność analityków
Mimo rekordowego popytu część obserwatorów rynku zachowuje ostrożność. Analitycy zwracają uwagę, że bardzo pożądane oferty publiczne często bywają nadsubskrybowane cztero, a nawet pięciokrotnie jeszcze przed ustaleniem ceny, więc sam wysoki popyt nie przesądza o atrakcyjności wyceny.
Mechanizm jest tu istotny. Inwestorzy zwykle składają większe zlecenia, niż realnie spodziewają się otrzymać, bo przy nadsubskrybowanych ofertach przydziały są proporcjonalnie zmniejszane. W efekcie liczby z księgi popytu mogą zawyżać rzeczywiste, długoterminowe zainteresowanie. Część komentatorów wskazuje też, że debiut SpaceX wpisuje się w szerszy obraz rynku, który coraz bardziej przypomina późne fazy poprzednich okresów wysokich wycen spółek technologicznych. To zaś każe stawiać pytanie nie tylko o to, jak duży jest popyt, ale i o to, czy przy wycenie 1,8 biliona dolarów akcje są rzeczywiście atrakcyjnie wycenione, czy raczej odzwierciedlają entuzjazm i oczekiwanie zysków pierwszego dnia notowań.
