Jurata przed wojną była kurortem elit II Rzeczypospolitej i do tego wizerunku nawiązuje do dziś, uchodząc za jeden z najbardziej prestiżowych adresów na Półwyspie Helskim. Za ten prestiż płaci się jednak nie tylko przy recepcji hotelu, lecz również przy sklepowej kasie. Reporterzy Faktu zajrzeli do sklepiku przy nadmorskiej promenadzie i na okoliczne stragany, a zebrany paragon pokazuje, że w tej miejscowości nawet najzwyklejsze zakupy potrafią zaskoczyć.
Śniadanie, które kosztuje jak obiad
Największe wrażenie robią ceny produktów, po które sięga się każdego dnia. Za zwykłą pszenną bułkę trzeba tu zapłacić 5,50 zł za sztukę, a kostkę masła ze Strzałkowa o wadze 250 gramów wyceniono na 23,99 zł. To stawki, które w większości kraju budziłyby niedowierzanie, a w Juracie są elementem wakacyjnej codzienności.
Kto chce samodzielnie przygotować śniadanie albo spakować prowiant na plażę, musi liczyć się z kolejnymi wydatkami. Litr mleka Łaciate 3,2 proc. kosztuje 5,20 zł, opakowanie dziesięciu jaj z wolnego wybiegu 16,50 zł, a kilogram cukru 4,60 zł. Podobnie wyceniono popularne produkty z półki. Za makaron Lubella trzeba zapłacić 8 zł, za ciastka Jeżyki 9 zł, a za opakowanie Hitów 12 zł.
Wakacyjna przyjemność za 29 złotych
Wypoczynek nad morzem wielu osobom kojarzy się z drobnymi przyjemnościami, takimi jak lody, gofr czy słodka bułka kupiona podczas spaceru promenadą. W Juracie nawet ten niewielki rytuał potrafi mocno obciążyć portfel.
Za jagodziankę na deser trzeba tu zapłacić 29 zł. To cena, za którą w wielu miastach kupiłoby się kilka takich drożdżówek, a nad Zatoką Pucką odpowiada jednemu słodkiemu przystankowi w trakcie spaceru. Dla rodziny z dziećmi taka pozornie błaha przekąska zamienia się w realny wydatek liczony w dziesiątkach złotych.
Zdrowe przekąski uderzają w budżet
Nie taniej wychodzi ten, kto zamiast słodyczy wybiera owoce i warzywa na plażę. Przekonanie, że zdrowa przekąska jest tańsza, w tym kurorcie się nie sprawdza.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródełNa jednym ze straganów kilogram winogron wyceniono na 50 zł, a kilogram pomidorów malinowych na 35 zł. Reporterzy zastrzegają przy tym, że ceny warzyw i owoców bywają różne w zależności od stoiska, bo na innych straganach udało im się znaleźć tańsze produkty. To sygnał, że nawet w drogiej Juracie warto porównać kilka miejsc, zanim sięgnie się po portfel.
Cena, którą płaci się za prestiż
Wysokie stawki nie biorą się znikąd, lecz wynikają z charakteru samej miejscowości. Jurata jest jednym z najdroższych adresów na polskim wybrzeżu, a noclegi w najlepszych obiektach potrafią w szczycie sezonu kosztować od 900 do 1500 zł za dobę. Na tak ekskluzywnym rynku również lokalny handel ustawia ceny pod zamożnego wczasowicza.
Dla turysty płynie z tego prosty wniosek. Wybierając ten kurort, trzeba doliczyć do budżetu nie tylko drogi nocleg, ale też codzienne zakupy w cenach, jakich nie zobaczy się w większości polskich sklepów. Dla jednych to część wakacyjnego prestiżu, dla innych powód, by prowiant przywieźć ze sobą albo zrobić większe zakupy jeszcze przed wjazdem na Półwysep Helski.

