Ponad 20 mln zł dziennie. Tyle, według szacunków przywołanych przez Rafała Brzoskę, Meta zarabia na emisji fałszywych reklam. Szef InPostu, który sam wielokrotnie padał ofiarą oszustów podszywających się pod jego wizerunek, przeszedł od słów do czynów i wytoczył platformie publiczną wojnę. Jak pisze dlahandlu.pl, jego zarzuty idą znacznie dalej niż sama skala zarobków.
Dowody znikają, zanim ktokolwiek zdąży zareagować
Zdaniem Brzoski mechanizm zgłaszania oszustw na platformie działa wręcz na korzyść przestępców. Oszuści otrzymują powiadomienie o zgłoszeniu, co daje im czas na usunięcie materiału. Reklama z deepfake’iem może zostać podmieniona na zupełnie inną kreację w ciągu kilku godzin, przez co dowody przestępstwa po prostu znikają.
W odpowiedzi miliarder uruchomił ScamWatch, system, który ma tropić całe fabryki scamów i gromadzić dowody na potrzeby postępowań prawnych. To, czego Meta dziś nie robi skutecznie, można zrobić z wykorzystaniem polskiej technologii, przekonuje Brzoska.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Zobacz również:
TECHNOLOGIE · 27.08.2026Oszuści podszywają się pod Amazon Prime. Chodzi o dane twojej kartyKara ma boleć naprawdę
Twórca InPostu stoi też za inicjatywą 150 proc., zgodnie z którą kara dla platformy powinna wynosić 150 proc. przychodu uzyskanego z emisji oszukańczej reklamy. Petycja w tej sprawie na stronie 150proc.pl zebrała już 100 tys. podpisów. Wniosek ministra o karę 250 mln euro Brzoska uznaje za zbyt łagodny i mówi wprost o kwotach wielomiliardowych.
W tle sporu są nie tylko pieniądze. Fałszywe reklamy i deepfake’i uderzają w marki, media i spółki Skarbu Państwa, a treści pornograficzne generowane tą techniką zagrażają dzieciom i młodzieży.
