Europejski przemysł motoryzacyjny może czekać duża zmiana. Chińskie koncerny coraz śmielej wchodzą na Stary Kontynent i chcą przejmować lub współdzielić fabryki aut. W grze są rozmowy z takimi gigantami jak Stellantis i Ford.
Z informacji podawanych przez agencje Reuters i Bloomberg wynika, że negocjacje są już zaawansowane. Wśród zainteresowanych znajdują się m.in. Dongfeng, Hongqi, Xiaomi, Xpeng i Geely. Każda z tych firm szuka sposobu na umocnienie pozycji w Europie.
Kluczowy powód jest prosty – unijne cła na samochody produkowane w Chinach. Budując auta bezpośrednio w Europie, chińskie marki mogą je ominąć i konkurować ceną z lokalnymi producentami.
Największe zainteresowanie budzą zakłady Stellantisa. Dongfeng analizuje możliwość wejścia do fabryk w Madrycie, Cassino we Włoszech, Rennes we Francji oraz jednego z zakładów w Niemczech. To nie przypadek – wiele z nich działa dziś na pół gwizdka.
Według dostępnych danych moce produkcyjne w tych fabrykach są wykorzystywane tylko w około 50 proc.. To efekt spadającej sprzedaży marek należących do koncernu, takich jak Fiat, Opel czy Peugeot.
Problemy Stellantisa są widoczne od dawna. W 2025 roku produkcja we Włoszech była najniższa od 1954 roku. W ślad za tym pojawiły się plany ograniczania zatrudnienia i restrukturyzacji zakładów. Jedna z fabryk Peugeota we francuskim Poissy ma zostać przekształcona w centrum części zamiennych i demontażu aut.
Do rozmów włączają się kolejne chińskie firmy. Hongqi, producent luksusowych samochodów, rozważa przejęcie jednej z hiszpańskich fabryk. Z kolei Leapmotor – w którym Stellantis ma 20 proc. udziałów – już współpracuje przy produkcji aut elektrycznych w Saragossie.
Na tym nie koniec. Xiaomi i Xpeng prowadzą rozmowy dotyczące potencjalnego przejęcia marki Maserati, należącej do Stellantisa. To pokazuje, że ambicje chińskich koncernów sięgają nie tylko produkcji, ale też przejmowania rozpoznawalnych europejskich brandów.
Równolegle toczą się negocjacje z Fordem. W tym przypadku chodzi o możliwość produkcji chińskich aut w fabryce w Walencji, we współpracy z Geely i Xiaomi.
Jeśli rozmowy zakończą się sukcesem, europejskie fabryki mogą wkrótce produkować samochody z zupełnie nowych logo. To może być jeden z największych zwrotów w branży motoryzacyjnej ostatnich lat.
źródło: Bankier
