Historia zaczęła się w maju na fermie Laerco w belgijskim Geel, gdzie w jednym z kurników wykryto pałeczki salmonelli. Zakład początkowo wznowił produkcję w trzech pozostałych kurnikach, ale kolejne badania przynosiły złe wyniki i obiekty były sukcesywnie zamykane. Zanim to nastąpiło, jajka z fermy zdążyły rozjechać się po Europie.
12 sierpnia w unijnym systemie wczesnego ostrzegania RASFF pojawiło się powiadomienie dotyczące Polski. Jak pisze biznesinfo.pl, oprócz naszego kraju na liście państw, do których mogły trafić skażone partie, znalazły się Francja, Holandia, Czechy i Włochy. Sprawę nadzoruje belgijska agencja bezpieczeństwa żywności FASFC.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Setki zachorowań i jedna ofiara
Skala problemu jest już policzalna. W Belgii odnotowano 306 przypadków zachorowań powiązanych z tym ogniskiem salmonelli. W Wielkiej Brytanii, gdzie również trafiły produkty z belgijskiej fermy, zakażonych zostało 207 osób, a jedna zmarła.
| Kraj | Skutki ogniska salmonelli |
|---|---|
| Belgia | 306 zachorowań |
| Wielka Brytania | 207 zakażonych, 1 zgon |
| Polska, Francja, Holandia, Czechy, Włochy | kraje objęte alertem RASFF |
Zobacz również:
BIZNES · 28.08.2026Kurierzy dostaną nowe prawa. Minister mówi o udawanej relacji biznesowejPolskie służby sprawdzają partie
W Polsce sprawą zajęły się Inspekcja Weterynaryjna oraz inspekcja handlowa, które prowadzą analizy mające wykluczyć zagrożenie dla rodzimych odbiorców. Na razie nie ogłoszono wycofania konkretnych partii jaj ze sklepów w Polsce. Konsumentom pozostaje standardowa ostrożność, czyli dokładna obróbka termiczna jaj i mycie rąk po kontakcie ze skorupkami, bo salmonella ginie w wysokiej temperaturze.
