Rząd pracuje nad zmianami w PIT. W grze zupełnie nowa stawka podatku

Jeszcze kilka lat temu wyższa stawka PIT dotyczyła stosunkowo wąskiej grupy najlepiej zarabiających. Dziś, według danych z maja 2026 roku, płaci ją już 2,4 mln osób, czyli niemal co dziesiąty podatnik w kraju. To właśnie ta liczba sprawiła, że w Ministerstwie Finansów ruszyły analizy, które mogą zmienić zasady rozliczeń milionów Polaków.

- Reklama -

Trzecia stawka wchodzi do gry

Jak pisze bankier.pl, rząd rozważa wprowadzenie pośredniej stawki PIT w wysokości 24 proc. Obecna skala podatkowa zna tylko dwie stawki: 12 proc. dla dochodów do 120 tys. zł rocznie oraz 32 proc. od nadwyżki powyżej tej kwoty. Nowa, środkowa stawka miałaby złagodzić skokowe przejście między nimi, które dziś boleśnie odczuwają osoby przekraczające próg choćby o kilkaset złotych.

Równolegle na stole leży podniesienie drugiego progu podatkowego ze 120 tys. zł nawet do 150 tys. zł. W rozmowach pojawiają się różne warianty, od 130 tys. zł do 150 tys. zł rocznego dochodu. Ostateczna granica, od której zaczynałaby się najwyższa stawka, nie została jeszcze przesądzona.

Skala podatkowa Obecnie Rozważany wariant
Pierwsza stawka 12 proc. do 120 tys. zł 12 proc.
Stawka pośrednia brak 24 proc.
Najwyższa stawka 32 proc. powyżej 120 tys. zł 32 proc. powyżej 130-150 tys. zł
Źródło: bankier.pl

Ile realnie zostanie w portfelu

Korzyści z nowej konstrukcji da się już policzyć. Gdyby stawka 24 proc. objęła dochody między 120 a 150 tys. zł, maksymalna korzyść dla podatnika wyniosłaby 2400 zł rocznie, czyli 200 zł miesięcznie. Na zmianie najbardziej zyskaliby ci, którzy dziś tylko nieznacznie przekraczają próg 120 tys. zł, bo ich nadwyżka dochodu byłaby opodatkowana o 8 punktów procentowych niżej niż obecnie.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Skala zjawiska rośnie z roku na rok, bo płace w Polsce idą w górę szybciej niż zamrożony od 2022 roku próg podatkowy. Tempo wzrostu wynagrodzeń widać zresztą w danych GUS o kondycji gospodarki, o których pisaliśmy w tekście o przyspieszającym wzroście PKB.

Obietnica, na którą budżetu nie stać

Prace nad tańszymi wariantami reformy mają swoje drugie dno. Zapowiadana jeszcze w kampanii z 2023 roku kwota wolna od podatku w wysokości 60 tys. zł kosztowałaby budżet 58,6 mld zł w samym 2027 roku. Przy napiętych finansach publicznych, które zmusiły rząd do żonglowania choćby stawkami VAT na paliwa, taka operacja jest dziś poza zasięgiem.

W pakiecie analizowanych rozwiązań pojawia się też wątek, który ucieszy budżet, a zmartwi część przedsiębiorców. Rozważane jest obniżenie limitu przychodów uprawniających do ryczałtu z 2 mln euro do 250 tys. euro. Dla wielu firm rozliczających się dziś w tej formie oznaczałoby to powrót do zasad ogólnych i wyższych danin.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi