Sezon grzewczy właśnie się rozkręca, a razem z nim sezon kontroli domowych kotłowni. Upoważniony przez gminę urzędnik może stanąć przed furtką między godziną 6 a 22, wykonać dokumentację zdjęciową paleniska, pobrać próbki popiołu i opału, a nawet zażądać faktur za węgiel czy pellet. Dla właściciela domu to chwila stresu, ale dla samej gminy stawka jest znacznie wyższa. Za zbyt małą liczbę takich kontroli samorząd może zapłacić nawet 500 tys. zł kary.
Skalę zjawiska ujawniła odpowiedź Ministerstwa Klimatu i Środowiska na interpelację poselską nr 20164 złożoną przez posłankę Agnieszkę Ścigaj, jak pisze wnp.pl. Z dokumentu wynika, że kontrole palenisk nie są dobrą wolą samorządowców, tylko twardym obowiązkiem zapisanym w programach ochrony powietrza uchwalanych przez sejmiki województw.
Od 50 do 500 tys. zł. Inspektorzy już karzą
Podstawą sankcji jest Prawo ochrony środowiska. Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta potwierdził w odpowiedzi na interpelację, że za niedotrzymanie obowiązków z programów ochrony powietrza i planów działań krótkoterminowych gminom grożą administracyjne kary pieniężne od 50 do 500 tys. zł. W praktyce wojewódzcy inspektorzy ochrony środowiska najczęściej wymierzali dolną stawkę, czyli 50 tys. zł. Taką karę dostała między innymi jedna z gmin w Małopolsce.
To nie są martwe przepisy. W 2024 r. inspektorzy wydali 49 ostatecznych decyzji z karami na łączną kwotę 2,66 mln zł, a w 2025 r. kolejne 32 decyzje na 1,655 mln zł. Łącznie przez dwa lata samorządy musiały oddać ponad 4,3 mln zł, czyli pieniądze, które mogłyby pójść na drogi, oświetlenie albo dopłaty do wymiany kopciuchów.
| Rok | Ostateczne decyzje o karach | Łączna kwota kar |
|---|---|---|
| 2024 | 49 | 2 660 000 zł |
| 2025 | 32 | 1 655 000 zł |
Źródło: Ministerstwo Klimatu i Środowiska, za wnp.pl
Zobacz również:
BIZNES · 29.10.2026Gaz przebił symboliczną granicę 100 euro. Polska z pełnymi magazynami na zimęMałopolska kontroluje 25 tys. palenisk rocznie
Ile kontroli trzeba przeprowadzić, ustalają same regiony w uchwałach sejmików, dlatego różnice między województwami są ogromne. Małopolska, która jako pierwsza wprowadziła uchwałę antysmogową, przeprowadza około 25 tys. kontroli rocznie. Na Mazowszu liczba kontroli przestrzegania uchwały antysmogowej wzrosła z około 17,3 tys. w 2024 r. do około 26,1 tys. w 2025 r., a inspekcji dotyczących spalania odpadów z 6,8 tys. do 15,5 tys.
Na drugim biegunie jest Lubuskie, gdzie w ramach uchwały antysmogowej skontrolowano 679 palenisk w 2024 r. i 643 rok później. Wyraźnie wzrosła tam za to liczba inspekcji dotyczących spalania odpadów, z 355 do 1811. Dla mieszkańców wniosek jest prosty. Prawdopodobieństwo wizyty kontrolera zależy dziś głównie od kodu pocztowego, ale presja na gminy rośnie w całym kraju.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Rząd dorzuci 50 mln zł, ale nie wszystkim
Samorządy od dawna skarżą się, że obowiązek kontroli zrzucono na nie bez pieniędzy. Częściową odpowiedzią ma być program Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przewidujący doposażenie straży gminnych i międzygminnych. Budżet programu to 50 mln zł, a pojedyncza gmina będzie mogła dostać do 200 tys. zł przy dofinansowaniu sięgającym 70 proc. kosztów. Nabór ma ruszyć w IV kwartale 2026 r.
Wiceminister Bolesta nie ukrywał przy tym, że wsparcie centralne pozostanie częściowe i nie obejmie wszystkich gmin. Resztę kosztów, od pensji strażników po sprzęt do poboru próbek, samorządy muszą znaleźć we własnych budżetach.
Dla właścicieli domów jednorodzinnych przekaz na najbliższe miesiące jest jednoznaczny. Gminy, przyciśnięte groźbą kar, będą kontrolować częściej i skrupulatniej, a palenie zabronionym opałem lub odpadami coraz trudniej ukryć. Kto ma piec niespełniający norm uchwały antysmogowej swojego województwa, powinien sprawdzić obowiązujące go terminy wymiany, zanim zrobi to za niego urzędnik z aparatem fotograficznym.
