Rząd bierze się za zarobki lekarzy. Padła granica, której nie będzie można przekroczyć

Od lat kolejne rządy obiecywały krótsze kolejki do specjalistów, a pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia rozchodziły się szybciej, niż ktokolwiek zdążył je policzyć. Teraz rząd postanowił zajrzeć tam, gdzie dotąd nikt nie chciał, czyli w kontrakty najlepiej opłacanych medyków. Na posiedzeniu Rady Ministrów premier Donald Tusk zapowiedział pakiet 5 projektów ustaw, które mają uszczelnić system finansowania ochrony zdrowia.

- Reklama -

Maksymalnie dwa etaty i roczny pułap wynagrodzenia

Jak pisze biznesinfo.pl, kluczowa zmiana dotyczy lekarzy zatrudnionych za publiczne pieniądze. Medyk będzie mógł pracować najwyżej na dwóch etatach w sferze budżetowej, a jego roczne wynagrodzenie z publicznych środków zostanie ograniczone do około 900 tys. zł. W przeliczeniu na miesiąc oznacza to pułap rzędu 70 do 76 tys. zł. Dotychczas żadnego z tych ograniczeń nie było, a szpitale, konkurując o specjalistów, windowały indywidualne stawki do poziomów, które sam rząd określa jako astronomiczne.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Premier przekonywał, że zmiany nikogo nie skrzywdzą. Tutaj nie ma niczyjej krzywdy, mówił Tusk, podkreślając, że pensja lekarza po zmianach pozostanie jedną z najwyższych w Europie. Co istotne, limit obejmie wyłącznie pieniądze publiczne. Dochody z prywatnej praktyki pozostaną poza jakimikolwiek ograniczeniami.

Pieniądze mają wrócić do pacjentów

Uzasadnienie reformy jest proste. Wyścig szpitali o specjalistów pochłaniał środki, które według rządu powinny finansować nowoczesne leczenie i skracanie kolejek. Uszczelnienie NFZ ma sprawić, że złotówki ze składek przestaną znikać w rekordowych kontraktach, a zaczną realnie pracować na rzecz pacjentów. Pakiet ustaw trafi teraz do dalszych prac, a jego szczegóły poznamy wraz z publikacją projektów.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi