Twórca ChatGPT nie ma zdolności kredytowej. Za jego dług ma poręczyć Nvidia

Wyobraźmy sobie kogoś, kto chce wziąć ogromny kredyt, ale bank się waha, bo ten ktoś wciąż nie zarabia. Wszystko się zmienia, gdy do umowy dołącza żyrant, czyli bogata firma, która obiecuje spłacić dług, jeśli kredytobiorca sam nie da rady. W dokładnie takiej roli, według doniesień amerykańskiej prasy, może wystąpić Nvidia, najcenniejszy producent układów scalonych na świecie. A tym, za kogo chce poręczyć, jest OpenAI, twórca ChatGPT.

- Reklama -

Skala liczb, jakie pojawiają się w tej układance, jest trudna do objęcia. Mowa o gwarancjach sięgających 250 mld dolarów, o projekcie wartym pół biliona i o wydatkach, które do końca dekady mogą urosnąć do 750 mld dolarów. Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że na tym etapie to doniesienia nieoficjalne, a nie przypieczętowana transakcja.

Ćwierć biliona dolarów poręczenia zamiast gotówki

Według „The Wall Street Journal”, Nvidia negocjuje udzielenie OpenAI gwarancji finansowych o wartości nawet 250 mld dolarów. Kluczowe jest to, że koncern Jensena Huanga nie przekazywałby tych pieniędzy bezpośrednio.

Zamiast tego Nvidia gwarantowałaby część zobowiązań wynikających z długoterminowego leasingu centrum danych. W praktyce oznacza to, że gdyby OpenAI nie było w stanie płacić, ciężar spadłby na producenta chipów. Taki mechanizm obniża ryzyko dla banków i inwestorów, którzy sami mogliby nie chcieć finansować całego przedsięwzięcia.

Reuters, jak zaznacza My Company Polska, nie był w stanie niezależnie potwierdzić informacji podanych przez „The Wall Street Journal”. Rozmowy mają być zaawansowane, ale ostateczne warunki transakcji nie zostały jeszcze uzgodnione.

Pół biliona dolarów i 10 gigawatów mocy w Ohio

Poręczenie ma sens dopiero na tle inwestycji, której miałoby dotyczyć. Chodzi o gigantyczne centrum danych w stanie Ohio, którego całkowity koszt wraz z układami scalonymi szacowany jest na 500 mld dolarów, a docelowa moc na 10 gigawatów. To skala energetyczna porównywalna z zapotrzebowaniem sporego miasta.

Pierwszy etap projektu ma obejmować 800 megawatów mocy, a jego uruchomienie planowane jest na 2028 rok. O tym, kto dostanie dostęp do tak potężnej infrastruktury, współdecyduje amerykańska administracja, bo jak podaje My Company Polska, w przydziale mocy uczestniczy sekretarz handlu USA Howard Lutnick. O dostęp do obiektu zabiegać mają nie tylko OpenAI, lecz również konkurenci, w tym Anthropic i Google.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Pieniądze, które krążą między tymi samymi firmami

Poza samą gwarancją w grze są kolejne wielkie kwoty splatające interesy obu spółek. Według doniesień Nvidia miałaby finansować zakupy chipów przez OpenAI na łączną wartość 350 mld dolarów, a wcześniej zainwestowała już w tę firmę 30 mld dolarów. Do tego dochodzą wspólne przedsięwzięcia energetyczne, jak inwestycja w SB Energy, spółkę SoftBanku, gdzie OpenAI i SoftBank miały włożyć po 500 mln dolarów.

Cała ta konstrukcja opiera się na jednej niewygodnej okoliczności, którą sam artykuł stawia wprost. OpenAI pozostaje prywatną i nierentowną spółką bez ratingu kredytowego na poziomie inwestycyjnym. Innymi słowy, firma napędzająca największą technologiczną hossę ostatnich lat sama nie ma wiarygodności kredytowej, która pozwoliłaby jej samodzielnie udźwignąć takie zobowiązania.

- Reklama -

Rachunek, który rośnie do 750 miliardów

Apetyt inwestycyjny OpenAI wykracza daleko poza jeden projekt w Ohio. Firma planuje wydać na infrastrukturę do 2030 roku nawet 750 mld dolarów, a obsługą jej centrów danych zajmują się dziś między innymi Microsoft, Oracle i Amazon. Równolegle powstaje kolejny wielki obiekt, Project Camellia w stanie Georgia, o mocy 3,2 gigawata.

Dla Nvidii poręczenie za klienta, który kupuje jej chipy, jest ruchem, który podtrzymuje popyt na jej własne produkty. Dla OpenAI to sposób na sfinansowanie inwestycji, na jaką w innym układzie nie mogłaby sobie pozwolić. Dopóki jednak strony nie ogłoszą podpisanej umowy, wszystkie te liczby pozostają w sferze negocjacji opisanych przez amerykańską prasę, a nie potwierdzonych faktów.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi