Zwykle to wysokość rachunku za prąd spędza sen z powiek. Tym razem klientów największego sprzedawcy energii w Polsce niepokoi coś odwrotnego, czyli cisza w skrzynce. Jak pisze bankier.pl, część odbiorców PGE od miesięcy nie dostaje żadnych faktur i coraz bardziej obawia się dnia, w którym zaległe rachunki przyjdą wszystkie naraz.
Cztery miesiące ciszy zamiast rozliczeń
Skalę problemu dobrze pokazuje historia pana Grzegorza, który rozlicza prąd w 6 wynajmowanych mieszkaniach. Po 4 miesiącach od wdrożenia zmian dostał faktury tylko dla 3 lokali, i to obejmujące wyłącznie okres od maja do lipca. „Przez trzy miesiące biuro obsługi klienta PGE nie odpowiadało na zgłoszenia” relacjonuje czytelnik cytowany przez bankier.pl.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Zobacz również:
BIZNES · 13.09.2026157 chętnych na jedno miejsce w biurze. Jest zawód, w którym kandydatów wciąż brakujeWielka migracja w największej spółce energetycznej
Źródłem zamieszania jest wymiana systemu rozliczeniowego. PGE przenosi do niego kolejne grupy klientów, między innymi z Rzeszowa, Zamościa, Białegostoku, Warszawy i Lublina, a w nowym środowisku działa już około 3,4 mln odbiorców. Opóźnienia w fakturach dotyczą około 5 proc. z blisko 6 mln klientów spółki. „Wdrożenie nowego systemu rozliczeniowego jest jednym z największych przedsięwzięć realizowanych obecnie w PGE” tłumaczy firma w stanowisku przytaczanym przez bankier.pl.
Terminy przesunięte, raty na wniosek
Spółka uspokaja, że nikt nie zapłaci kar za jej własne opóźnienia. Terminy płatności opóźnionych faktur są automatycznie przesuwane, a skumulowane rachunki można na wniosek klienta rozłożyć na raty. Każdy taki przypadek ma być rozpatrywany indywidualnie. „Dokładamy wszelkich starań, aby proces ten przebiegał możliwie sprawnie” zapewnia PGE. Odbiorcom, którzy od miesięcy nie widzieli faktury, pozostaje odkładać pieniądze na poczet przyszłych rozliczeń, bo prąd zużyty w okresie ciszy i tak trzeba będzie w końcu opłacić.
