Niecałe dwa lata po poprzedniej fali redukcji nad żywieckim zakładem Hutchinsona znów zawisły zwolnienia. Jak podaje money.pl za lokalnym portalem zywiecinfo.pl, francuski producent komponentów gumowych i z tworzyw sztucznych zapowiedział cięcia w fabryce Hutchinson 2 w Żywcu, które w trzech etapach mogą objąć nawet 170 osób. Firma uznała redukcję za „nieuniknioną”.
Co piąty pracownik może odejść
Według zakładowej „Solidarności” w Hutchinson 2 pracuje obecnie około 950 osób. Jeśli zapowiedzi się zmaterializują, pracę straci blisko 18 proc. załogi, czyli niemal co piąty zatrudniony. Pierwsza tura zwolnień ma ruszyć już w listopadzie, a cały proces zakończy się do końca czerwca 2027 roku. Ostateczna liczba osób objętych redukcją i zasady odejść nie zostały jeszcze ustalone, bo trwają negocjacje ze związkowcami.
„Solidarność” proponuje, by zamiast klasycznych zwolnień grupowych uruchomić program dobrowolnych odejść z korzystnymi odprawami, a równolegle szukać rozwiązań ograniczających skalę całej operacji. Dla Żywca i okolic zakład Hutchinsona pozostaje jednym z największych przemysłowych pracodawców, więc każda redukcja odbija się na lokalnym rynku pracy.
Zobacz również:
BIZNES · 23.10.2026Saudyjczycy mogą opuścić Polskę. Na stole sprzedaż firmy z 18 mld zł przychodówMotoryzacja hamuje, kontrakty się kończą
Firma tłumaczy cięcia pogarszającą się sytuacją na rynku motoryzacyjnym oraz wygasaniem projektów produkcyjnych, w miejsce których nie udało się pozyskać nowych kontraktów. Hutchinson dostarcza zaawansowane komponenty gumowe i z tworzyw sztucznych, w tym systemy antywibracyjne, uszczelnienia i przewody, a jego głównymi odbiorcami są koncerny samochodowe. Gdy produkcja aut w Europie spada, ból odczuwają w pierwszej kolejności właśnie dostawcy części.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
To nie pierwszy raz, gdy żywiecka załoga słyszy o redukcjach. W grudniu 2024 roku firma zapowiadała zwolnienie ponad 90 osób, gdy zatrudnienie przekraczało jeszcze tysiąc pracowników. Obecna runda cięć byłaby więc drugą w ciągu dwóch lat, a łącznie oznaczałaby skurczenie się załogi o ponad jedną czwartą względem stanu sprzed kryzysu w branży.
Polscy dostawcy części na pierwszej linii frontu
Problemy Hutchinsona wpisują się w szerszy obraz kłopotów europejskiej motoryzacji, które rykoszetem uderzają w polskie fabryki komponentów. Branża zmaga się z niższym popytem na nowe auta, kosztowną transformacją w stronę elektromobilności i rosnącą konkurencją chińskich producentów, którzy zwiększają udziały w europejskim rynku. Polska, jako jedno z największych zagłębi produkcji części samochodowych w Europie, odczuwa te napięcia wyjątkowo mocno.
W ostatnich kwartałach o redukcjach lub wstrzymywaniu produkcji informowały kolejne zakłady motoryzacyjne w kraju, a organizacje branżowe apelują o plan wsparcia dla sektora. Dla pracowników z Żywca kluczowe będą teraz wyniki negocjacji między zarządem a „Solidarnością”. Program dobrowolnych odejść z godziwymi odprawami mógłby złagodzić skutki cięć, ale nie zmieni faktu, że stabilnych miejsc pracy w przemyśle motoryzacyjnym na Podbeskidziu po prostu ubywa.
