Szwedzka legenda motoryzacji wyceniana jak producent gier. Chińczycy mogą skorzystać

Gdy jesienią 2021 roku Volvo Cars debiutowało na giełdzie w Sztokholmie, akcje sprzedawano po 53 korony, a cały koncern wyceniono na około 158 mld koron szwedzkich. Dziś kurs nie może utrzymać się powyżej 15 koron, co oznacza spadek o około 70 proc., a kapitalizacja stopniała do mniej więcej 43 mld koron. Jak pisze bankier.pl za szwedzkim dziennikiem „Dagens Industri”, to tylko nieznacznie więcej, niż wart jest Asmodee, producent gier planszowych.

- Reklama -

Rynek wycenia aktywa warte 150 mld na 33 mld

Rozjazd między wyceną a majątkiem firmy jest uderzający. Kapitał własny Volvo Cars w księgach to około 150 mld koron, spółka ma około 10 mld koron gotówki netto, a jej wartość przedsiębiorstwa wynosi zaledwie około 33 mld koron. W ciągu ostatniej dekady koncern zainwestował około 300 mld koron w elektryfikację, platformy programistyczne i moce produkcyjne, współpracuje też z Nvidią. „Dagens Industri” nazywa tę przepaść dowodem ogromnego braku zaufania rynku do spółki, której wyniki psuje ostra konkurencja, zwłaszcza chińska.

Volvo Cars w liczbach Wartość (korony szwedzkie)
Wycena przy debiucie (2021 r.) ok. 158 mld
Obecna kapitalizacja ok. 43 mld
Kapitał własny w księgach ok. 150 mld
Inwestycje z ostatniej dekady ok. 300 mld
Wartość pakietu mniejszościowego (21 proc.) ok. 9 mld

Źródło: „Dagens Industri” za bankier.pl

Wykup za grosze, odsetki z dywidend

Dla Geely, które kontroluje 79 proc. akcji Volvo Cars, taka wycena to okazja. Pakiet mniejszościowy wart jest na giełdzie około 9 mld koron, więc nawet przy 50-procentowej premii wykup kosztowałby około 14 mld, a przy stuprocentowej 18 mld koron. Sfinansowanie operacji kredytem na 5 proc. oznaczałoby około 700 mln koron odsetek rocznie, które Chińczycy mogliby pokrywać z dywidend od posiadanego pakietu AB Volvo, producenta ciężarówek. Zdjęcie spółki z giełdy ograniczyłoby koszty notowania, obowiązki informacyjne i ułatwiło głębszą integrację zakupów, komponentów i produkcji z Geely Auto.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Haczyk nazywa się Waszyngton, drugi Polestar

Jest jednak powód, dla którego Geely się nie spieszy. Notowanie w Sztokholmie i obecność akcjonariuszy mniejszościowych, w tym funduszy emerytalnych, działa jak tarcza ochronna wobec władz USA i Unii Europejskiej. Volvo w pełni będące własnością chińskiego koncernu mogłoby napotkać opór w Waszyngtonie, a Stany Zjednoczone są największym rynkiem marki. Poza tym Geely i tak ma pełną kontrolę operacyjną, więc dopłacanie miliardów niewiele zmienia.

Drugim hamulcem jest Polestar, elektryczna marka z orbity Geely i Volvo. Spółka ma około 59 mld koron oprocentowanego długu, z czego 49 mld zapada w krótkim terminie, ujemny kapitał własny rzędu 47 mld koron po skumulowanych stratach sięgających 100 mld, a jej wolne przepływy pieniężne w pierwszym półroczu wynosiły średnio minus 1,8 mld koron miesięcznie. Ratowanie Polestara będzie wymagało wielkich nakładów, a pozyskiwanie finansowania robi się coraz trudniejsze. Dopóki ta dziura pochłania gotówkę, wykup akcjonariuszy Volvo pozostanie dla Geely kalkulacją na papierze, choć im dłużej kurs tkwi pod 15 koronami, tym bardziej kusząca się ona staje.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi