Disney wchodzi na TikToka. Zrozumiał, że i tak nie wygra z fanami

Do tej pory scenariusz był zawsze taki sam. Fan montował na TikToku filmik z ulubioną sceną z „Gwiezdnych wojen” albo „Toy Story”, zbierał wyświetlenia, a po chwili nagranie znikało, bo automat wyłapywał naruszenie praw autorskich Disneya. Teraz koncern z Myszką Miki postanowił odwrócić tę logikę i zamiast ścigać fanów, dać im swoje materiały do ręki.

- Reklama -

Disney i TikTok zawarły umowę, która pozwoli twórcom legalnie wykorzystywać w swoich nagraniach klipy z filmów koncernu i jego spółek zależnych. Jak podaje BBC, w filmikach zaczną się więc oficjalnie pojawiać sceny z takich marek jak „Gwiezdne wojny”, „Toy Story” czy Filmowe Uniwersum Marvela, a te same nagrania trafią również na należącą do Disneya platformę krótkich wideo Verts. Program najpierw ruszy w Stanach Zjednoczonych, a później w kolejnych krajach.

Uwaga przenosi się z Hollywood na twórców

Za tą decyzją stoi twarda zmiana układu sił w rozrywce. Jak zauważa Asad Ayaz, dyrektor Disneya do spraw marketingu i marki, „dziś fani celebrują nasze historie w zupełnie nowy sposób”. Skala tego zjawiska jest ogromna, bo według TikToka w ubiegłym roku na platformie pojawiało się średnio 6,5 mln postów dziennie związanych z filmami i serialami.

Ekspert od mediów społecznościowych Matt Navarra ujął to jeszcze dobitniej. Jego zdaniem Disney jest właścicielem największych franczyz świata, ale „własność uwagi przesuwa się w stronę twórców”. Jak dodał, Hollywood dawniej reklamowało się do fanów, a teraz musi dać im surowce, którymi ci sami będą markę promować, i to jest zmiana naprawdę głęboka. Dla TikToka to również nobilitacja, bo staje się formalnym partnerem dystrybucyjnym jednego z największych studiów.

Cień miliardowej umowy, która się rozsypała

Nowe porozumienie ma jednak drugie dno, którym jest niedawna porażka Disneya na innym froncie. Umowa z TikTokiem pojawia się bowiem po upadku wartego 1 mld dolarów, czyli 745 mln funtów, porozumienia Disneya z OpenAI. Tamten układ miał pozwolić na wykorzystywanie postaci koncernu w filmach generowanych przez sztuczną inteligencję.

Do jego zerwania doszło w marcu, gdy OpenAI zamknęło swoje narzędzie do tworzenia wideo Sora, tłumacząc to skupieniem się na innych obszarach działalności. Jak ocenia Gareth Sutcliffe z Enders Analysis, nowa umowa „odbudowuje pozycję Disneya w obszarze treści tworzonych przez użytkowników po luce, jaką zostawił nagły upadek Sory”. Disney zapełnia więc TikTokiem miejsce, które miała zająć sztuczna inteligencja.

Algorytm, który wskrzesza zapomniane hity

Ciekawym wątkiem jest realna siła, jaką ta umowa daje TikTokowi. Navarra zwraca uwagę, że algorytm rekomendacji platformy potrafi sprawić, iż konkretna postać, scena albo zapomniana franczyza nagle znów staje się cenna. W praktyce to nie studio, lecz gust milionów użytkowników może zdecydować, który tytuł z archiwum Disneya przeżyje drugą młodość.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Obie firmy zapowiedziały wspólny program, który ma promować nagrania wybranych twórców i dawać im dostęp do ekskluzywnych wydarzeń. Dla Disneya to sposób, by trzymać rękę na pulsie tego, co dzieje się z jego markami w rękach internautów.

Nie obędzie się bez ryzyka

Sutcliffe zaznacza jednak, że układ nie jest pozbawiony zagrożeń. Wskazuje na trwającą debatę o bezpieczeństwie TikToka w świetle europejskich przepisów o platformach internetowych i podkreśla, że Disney będzie musiał wprowadzić poważne zabezpieczenia, by kontrolować, jakie treści twórców są wybierane. Oddanie fanom klucza do najcenniejszych marek świata wymaga pilnowania, by nie trafiły one w niepożądany kontekst.

- Reklama -

W tle całej sprawy stoi rosnąca siła gospodarki twórców. Jak wynika z ubiegłorocznego raportu Oxford Economics, sami twórcy YouTube dołożyli w 2024 roku do brytyjskiej gospodarki 2,2 mld funtów i wspierali 45 tys. miejsc pracy. Umowa Disneya z TikTokiem pokazuje, że giganci rozrywki traktują dziś internetowych twórców nie jak zagrożenie dla praw autorskich, lecz jak kanał marketingowy, bez którego trudno dotrzeć do młodej widowni.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi