Domański zapowiada rozwiązanie w sprawie cen gazu. Taryfa wygasa z końcem roku

Za megawatogodzinę gazu z dostawą w 2027 roku trzeba było w październiku zapłacić na Towarowej Giełdzie Energii średnio 330,70 zł. Gospodarstwa domowe w taryfie myOrlen płacą dziś 197,29 zł netto. Ta różnica to problem, z którym rząd chce się zmierzyć w najbliższych dniach. W piątek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański zapowiedział w TVN24, że gabinet przedstawi swoją propozycję w ciągu około 10 dni.

- Reklama -

„W ciągu, myślę, 10 dni przedstawimy bardzo konkretne rozwiązanie, również w obszarze sytuacji, czy właściwie cen gazu”, powiedział minister, cytowany przez PAP. Nad projektem pracują wspólnie resorty finansów, energii oraz aktywów państwowych. Szczegółów Domański nie zdradził. Wzrost cen powiązał z napięciami międzynarodowymi wokół konfliktu na Bliskim Wschodzie i zapewnił, że rząd chce ograniczyć skutki dla gospodarstw domowych.

Gaz na giełdzie skoczył w miesiąc o ponad 64 zł

Dane Towarowej Giełdy Energii za październik pokazują, jak szybko zmienia się sytuacja. Średnia ważona cena gazu na rynku dnia następnego i bieżącego wyniosła 408,58 zł za MWh i była o 64,23 zł wyższa niż we wrześniu. Kontrakt roczny z dostawą w 2027 roku podrożał w tym czasie o 64,47 zł, do 330,70 zł za MWh.

Jednocześnie handel wyraźnie osłabł. Według TGE łączny wolumen obrotu gazem wyniósł w październiku niespełna 8,55 TWh, o 58,2 proc. mniej niż rok wcześniej. Spadek wynikał głównie z mniejszej aktywności na rynku terminowym, na którym sprzedawcy kupują paliwo z wyprzedzeniem.

Presja przychodzi z zewnątrz. Jak podaje globenergia.pl, 28 października cena gazu na holenderskim hubie TTF dotarła do 100 euro za MWh, podczas gdy na początku roku wynosiła około 30 euro. Wśród przyczyn wymienia się zakłócenia dostaw LNG, niski poziom zapasów w Unii Europejskiej i sytuację geopolityczną.

Cena gazu zł netto za MWh
Taryfa myOrlen dla gospodarstw domowych do końca 2026 roku

197,29

Kontrakt roczny na 2027 rok, średnia z października

330,70

Rynek dnia następnego i bieżącego, średnia z października

408,58

Źródło: URE, TGE

Taryfa myOrlen chroni odbiorców tylko do 31 grudnia

Gospodarstwa domowe na razie nie odczuwają giełdowych skoków. W czerwcu prezes Urzędu Regulacji Energetyki przedłużył obowiązywanie taryfy myOrlen do 31 grudnia 2026 roku, bez zmiany ceny. W podstawowych grupach taryfowych wynosi ona 19,729 gr za kWh netto, czyli 197,29 zł za MWh, do czego dochodzą opłaty dystrybucyjne i abonamentowe.

Co będzie od stycznia, nie wiadomo. Każda zmiana ceny wymaga nowego postępowania taryfowego, a o jego wyniku decyduje wyłącznie prezes URE. Orlen pod koniec października przekazał globenergia.pl, że „na obecnym etapie jest za wcześnie, aby przesądzać wynik przyszłego postępowania taryfowego”. Koncern podkreśla, że gaz dla gospodarstw domowych kupuje w ramach długoterminowej strategii, czasem nawet dwa lata przed wejściem taryfy w życie, więc giełdowe skoki nie przenoszą się na rachunki wprost.

Polska ma przy tym lepszą pozycję niż sąsiedzi. Pod koniec października krajowe magazyny gazu były wypełnione w 99,3 proc., podczas gdy niemieckie w 61,7 proc. Kontrakt na 2027 rok jest jednak o blisko dwie trzecie droższy od obecnej taryfy, a rząd musi zdecydować, czy i jak osłoni odbiorców, zanim URE zatwierdzi nowe stawki.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

- Reklama -

Prąd czeka na decyzję URE do 17 grudnia

Gaz nie jest jedynym zmartwieniem. „Rzeczpospolita” zwraca uwagę, że w październiku zarówno prąd, jak i gaz na giełdzie były najdroższe od ponad trzech lat, a rząd rozważa mrożenie cen. Decyzje w sprawie gazu mogą według dziennika zapaść w ciągu dwóch tygodni. W przypadku prądu sprawa potrwa dłużej, bo taryfy mają być znane do 17 grudnia i dopiero wtedy rząd oceni, czy potrzebne jest mrożenie.

Dziennik wskazuje także na drożejące uprawnienia do emisji CO2. Od marca ich cena wzrosła z 68 do 85 euro za tonę. Drogi gaz przesuwa produkcję energii w stronę węgla, co zwiększa popyt na uprawnienia i dodatkowo podbija koszty wytwarzania prądu.

Deficyt mniejszy o 0,4 pkt proc. od wcześniejszej prognozy

Zapowiedź pomocy zbiegła się z lepszymi wieściami z budżetu. Domański ocenił w TVN24, że tegoroczny deficyt sektora finansów publicznych wyniesie około 6,7 proc. PKB. Jak podaje money.pl, wcześniejsza prognoza resortu zakładała 7,1 proc. Minister przyznał, że to wciąż wysoki poziom, który rząd chce stopniowo obniżać. Według GUS w 2025 roku deficyt sektora sięgnął 7,3 proc. PKB.

Poprawę widać w danych Ministerstwa Finansów. Po dziewięciu miesiącach deficyt budżetu państwa wyniósł 172,2 mld zł, czyli 63,4 proc. limitu zapisanego w ustawie budżetowej. Rok wcześniej o tej porze było to 201,4 mld zł. Dochody wzrosły o 5,6 proc., do 438,8 mld zł, a wpływy z CIT skoczyły o 30,3 proc., do 62,7 mld zł. Resort wiąże to z wyższą, 30 proc. stawką CIT dla banków oraz lepszymi wynikami firm niefinansowych.

Wydatki budżetu po wrześniu wyniosły 611 mld zł i były o 1 proc. niższe niż przed rokiem. Wcześniej, w rozmowie z RMF24, Domański mówił, że decyzja o ewentualnym programie wsparcia zapadnie w listopadzie, a resort liczy koszty kilku wariantów.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi