Prorosyjscy hakerzy przyznają się do ataków na lodówki. W Polsce wykryto 140 podatnych urządzeń

Na kanałach w komunikatorze Telegram pojawił się plik z danymi i deklaracja odpowiedzialności. Dwie prorosyjskie grupy hakerskie, NoName057(16) i Z-Pentest, ogłosiły, że to one stoją za falą ataków na sklepowe lodówki i zamrażarki w Europie. W tym samym czasie wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował, że w Polsce zidentyfikowano 140 urządzeń chłodniczych podatnych na przejęcie.

- Reklama -

Hakerzy twierdzą, że mają hasła klientów Danfossa

Jak podaje duńska telewizja TV 2, na którą powołuje się money.pl, obie grupy napisały, że przejęły hasła należące do pracowników i klientów Danfossa, duńskiego producenta sterowników i termostatów. Według serwisu RetailDetail hakerzy chwalili się 2500 wierszami danych z bazy firmy, w tym loginami i hasłami. Z-Pentest zrzucił winę na same sieci handlowe, pisząc o systemowym zaniedbaniu europejskich i amerykańskich operatorów.

Danfoss odpowiada, że zna te deklaracje, ale nic nie wskazuje na to, by jego wewnętrzna infrastruktura informatyczna została naruszona. Duńska Agencja ds. Bezpieczeństwa Społecznego i Gotowości uznała, że jest za wcześnie, by potwierdzić związek obu grup z atakami. Kanały, na których opublikowano deklaracje, zniknęły, a niezależnych dowodów udziału grup na razie brak.

TV 2 zwraca uwagę, że powiązane z Kremlem grupy publikowały już wcześniej dowody ataków na mniejsze zakłady przemysłowe, ale zarazem zabiegają o rozgłos, więc ich deklaracjom nie można w pełni ufać. NoName057(16) jest znana przede wszystkim z ataków DDoS, czyli zalewania serwerów sztucznym ruchem. Wcześniej jej celem były m.in. belgijskie urzędy i media.

Gawkowski: firmy nie mogą polegać na zapewnieniach dostawców

Minister cyfryzacji powiedział money.pl, że wszystkie firmy korzystające z podatnych urządzeń zostały powiadomione, a większość odłączyła je od internetu zgodnie z zaleceniami. Pozostałe ostrzegł przed poważnymi konsekwencjami. Urządzenia działają głównie w supermarketach, ale korzystają z nich także prywatne firmy do innych celów.

„Mówimy o 140 urządzeniach, które są podatne i wystawione na atak”, mówił Gawkowski w TVN24. Dodał, że „można je wyłączyć, można zareagować i trzeba to zrobić”. Zwrócił też uwagę, że w takich lodówkach mogą być przechowywane drogie preparaty, a nie tylko żywność.

Minister zaapelował do przedsiębiorców, by reagowali na sygnały od CERT Polska i krajowych zespołów reagowania na incydenty, zgłaszali każde naruszenie bezpieczeństwa i nie opierali się wyłącznie na zapewnieniach producentów sprzętu. Pozostawienie podatnej lodówki w sieci może skończyć się jej wyłączeniem przez napastników.

Trzy sklepy Auchan i jeden potwierdzony atak

Liczba 140 pochodzi ze skanowania sieci, które NASK przeprowadził po pierwszej fali ataków we Francji. Jak mówił we wtorek szef CERT Polska Marcin Dudek, w jednym sklepie stoi czasem kilka lodówek tego samego dostawcy, a wśród powiadomionych podmiotów są duże, znane sieci handlowe. Po interwencji ekspertów urządzenia od internetu odłączyło około 70 firm.

Ataki na chłodnie w Polsce Liczba
Urządzenia chłodnicze widoczne w internecie i podatne na atak 140

Firmy, które odłączyły urządzenia po interwencji CERT ok. 70

Sklepy Auchan z nieprawidłowościami w sterowaniu chłodzeniem 3

Ataki potwierdzone przez CERT Polska 1

Źródło: CERT Polska, Ministerstwo Cyfryzacji, Auchan Polska

- Reklama -

CERT Polska potwierdził jeden udany atak na lodówkę w Polsce. Nie skończył się stratami, bo operator odłączył urządzenie od sieci i przeniósł towar do innej chłodni. Auchan Polska potwierdził z kolei nieprawidłowości w działaniu systemów sterowania urządzeniami chłodniczymi w trzech lokalizacjach: w Olsztynie, Częstochowie-Poczesnej i Sosnowcu. Sieć zapowiedziała wyjaśnianie sprawy.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Proste hasła i luki sprzed lat

Według Dudka ataki nie są wyrafinowane. Napastnicy masowo skanują sieć, sprawdzają proste hasła i wykorzystują luki znane od wielu lat. CERT Polska zaleca, by nie wystawiać urządzeń chłodniczych bezpośrednio do internetu i zmieniać domyślne hasła. Jeśli zdalny dostęp jest potrzebny pracownikom lub serwisantom, trzeba go zapewnić w bezpieczny sposób.

Mechanizm ataku jest prosty, a skutki kosztowne. Napastnicy zdalnie przejmują sterowanie chłodzeniem i podnoszą temperaturę, w części sklepów nawet do około 50 st. C. Cały towar z takiej lodówki trzeba zutylizować. Główny Inspektor Sanitarny Paweł Grzesiowski ostrzegał, że krótkie ataki, np. kilkugodzinne w nocy, mogą przejść niezauważone. GIS zaleca regularne, niezależne pomiary temperatury przechowywanej żywności.

„Nie wiemy, kto stoi za tym atakiem”, mówił we wtorek Grzesiowski. Inspekcja postawiła służby w gotowość, by żywność z zaatakowanych urządzeń została zniszczona. Jak podkreślał szef GIS, taka żywność „nie może trafić do obrotu”.

Francja liczyła straty w milionach euro

Pierwsza fala uderzyła w połowie października we Francji, gdzie według tamtejszych władz ucierpiało około 700 supermarketów, a straty szacowano na kilka milionów euro. Druga zaczęła się 2 listopada i objęła sklepy oraz firmy spożywcze w co najmniej kilkunastu krajach, m.in. w Szwecji, Belgii, Luksemburgu, Holandii, Irlandii, Finlandii, Estonii i we Włoszech. Jak podaje RetailDetail, we Francji próbowano też zakłócić chłodzenie w bankach krwi, ale personel zareagował na czas.

Komisja Europejska zwołała w tej sprawie spotkanie kryzysowe z udziałem unijnej agencji cyberbezpieczeństwa ENISA i Europolu. W Szwecji sprawą zajmuje się służba bezpieczeństwa SAPO. Śledztwa toczą się w kilku krajach, ale żadne państwo nie wskazało dotąd oficjalnie sprawców.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi